Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

  • Kategoria: Publicystyka

Podsądowi niepodsądni

Trochę się spóźniłem na czwartkowy protest ze świecami pod skarżyskim sądem, ale nie przybyłem na tyle późno, by nie zauważyć, że spektakl to wybitnie szablonowy. Akurat bredzono o patriotyzmie. Bredzono w sposób absolutnie identyczny, jak to bredzą z mównic na pisowskich miesięcznicach smoleńskich. Potem usłyszałem zapowiedź Pani poseł Okły-Drewnowicz odnośnie podjęcia bezpardonowej walki w nadchodzących wyborach samorządowych…  Jako, że mam pewną wiedzę odnośnie wyborczych praktyk ta wypowiedź skutkowała zakiełkowaniem w mej łepetynie pytania: ciekawe po ile za głos będzie skarżyskim menelom płaciła Platforma Obywatelska? No bo jest wszak dla każdego oczywiste, że jak się chce w Skarżysku wygrywać samorządowe wybory to nie ma rady, głosy trzeba kupować. Powszechną  jest przecież wśród skarżyszczan wiedza, że kupowanie głosów meneli jest praktyką od lat stosowaną i obywatelsko akceptowaną. Zapewne wie o tym członek Rady Miasta Paweł Krupa oraz jej Przewodniczący Pan radny Leszka Golik jako koalicjanci polityczni i zaplecze Prezydenta Miasta. Bo nikt chyba nie uwierzy w nieświadomość Pana Leszka Golika odnośnie metod i sposobów skutkujących milczeniem w Radzie Miasta - już trzecią kadencję - jego bladolicego kolegi. Czyżby całe miasto wiedziało, a jedynie Pan Leszek Golik nie? Gdzież tu doszukać się można jakowych tam resztek poczucia przyzwoitości? 
Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, to wsławiona pomyleniem Trylogii z harlequinami, Pani poseł Marzena Okła-Drewnowicz, absolwentka ERBLA, urodzona akurat w tym to dniu, gdy ostatni maturalny swój egzamin właśnie w ERBLU zdawałem, zaskoczyła mnie zaszczytną dla mnie (jej zdaniem) deklaracją o całej swej gotowości ochotniczego pójścia ze mną – nawet i na barykady! Deklaracja ta zaskoczyła mnie do tego stopnia, że całkiem zapomniałem Pani poseł zapytać o to, po której to stronie tej barykady chciałaby zająć swą bojową pozycję? Czyżby po tej samej, co i moja skromna niebywale osoba? A jeśli już; to po co na te barykady?
Trochę mnie też zdziwiło, skąd w tej damie, kształconej wszak po katolicku bo na KUL-u, ten pomysł niedorzeczny z całym tym wojowaniem na barykadzie, nie wiadomo gdzie i po co - stać mającej? Czyżby to nastawienie rocznicowe integralnie się wiążące z Powstaniem Warszawskim? Nie jestem też w stanie pojąć, jakim to też sposobem Pani poseł dostrzegła akurat we mnie tę ekstremalnie naiwną gotowość wojowania na jakichkolwiek barykadach? Ale jest dla mnie oczywiste jedno - Pani poseł najwyraźniej nie wie o tym, że w przypadku wojowania, i to nie tylko na barykadach, zaufanie trzeba mieć do swojego partnera większe, niźli to zaufanie do mężczyzny potrzebne kobiecie pożądającej wspólnego z tym chłopem zwiedzania pościeli!
Więc na swego partnera zdecydowanie wybrałbym (dawno już temu na Syberii spotkanego) Miszę, co miał kręgosłup i charakter różniący go zdecydowanie od polityków spotkanych na stopniach skarżyskiego sądu. Jak tylko wówczas zobaczyłem oczy tego Miszy, to w mig zrozumiałem, że nie daj Panie Boże mieć go za przeciwnika. Zaś mając takiego faceta po swojej stronie… Miało by się komfort pewności, że Misza nie zdradzi, ani też w sytuacji kryzysowej nie nawali!
W kontekście posiadania przez Panią poseł Okłę-Drewnowicz podręcznej ekipy bojowej złożonej z członków bezgranicznie zaufanych, a zarazem przepełnionych bojowością bohaterską - pozwolę sobie Pani poseł zasugerować wspólne jej chadzanie na barykady, raczej z Panią Leżańską oraz Panami – Golikiem i Maćkowiakiem… Zaś wirtuoza wszelakiego lawirowania, czyli Pana towarzysza Cichonia, zalecałbym zostawić sobie raczej w charakterze elitarnego odwodu taktycznego.  
Ze swej strony płonę z ciekawości; któremu też spośród tych barykadników niewydarzonych, nie pękłaby ze strachu gumka w majtkach na odgłos strzałów z korkowca oddanych na sąsiedniej ulicy przez jakiegoś dowcipnisia pozorującego nadciąganie elitarnych szwadronów imć Antoniego Macierewicza?
Z informacji ogólnodostępnej w Internecie na temat osoby nie tak bardzo skromnej jako moja, czyli Pana Jana Maćkowiaka, wyczytałem, że prominent ów, kiedyś tam, jakąś administrację publiczną na UMCS w Lublinie ponoć studiował. Będąc absolwentem UMCS - prawdę powiedziawszy nie słyszałem  o istnieniu na mojej uczelni takiego kierunku. To, że coś takiego studiował, nie oznacza bynajmniej jeszcze, że takowe studia - dość dziwaczne - ukończył. A jeśli już je ukończył… Pytany o swój zawód, cóż Pan Maćkowiak odpowiedzieć może? Bo przecież chyba nie posunie się do tego, by twierdzić, że jest adwokatem czy chociażby zaledwie spawaczem? Bez obawy. Pan Maćkowiak na to kłopotliwe pytanie zapewne gładko by odpowiedział, że zawody to on ma aż dwa. Ten pierwszy jego zawód to dyrektor. Ten drugi zawód - to polityk. Jednym słowem, jedyne co potrafi to politykowanie i dyrektorowanie! W tym miejscu przypomina mi się kultowy cytat z filmu Stanisława Barei; „Mój mąż jest z zawodu dyrektorem!” A tu, w naszym Skarżysku, w ślady męża żonka druga poszła i… także jest już z zawodu dyrektorem. Źródłem to jest mojej obawy okrutnej, że młodzi ludzie, przynależni następnym pokoleniom absolwentów ERBLA - z niesamowitą wprost pewnością siebie - będą twierdzili, iż II wojna światowa zaczęła się od podstępnego ataku Niemców na Waterloo, zaś różniczka jest niechybnie wyniczkiem odejmowanka! Ale nic to. Jakby nie patrzeć kobiecina pływa tak świetnie, że i nawet w tym naszym skarżyskim bajorku wypłynąć zdołała! Więc bezdyskusyjnie medal i aplauz się Pani dyrektor należy!
Niemniej podejrzenie się we mnie nieodparte rodzi, że istotą tworzenia takowych konstelacji personalnych jest konieczność stworzenia warunków ku temu, by na tle wypowiedzi skrajnie idiotycznych, takich jak te przywołane, o różniczkach i podstępnych atakach na Waterloo we wrześniu 1939 roku,  zbladło i w zapomnienie popadło to kompromitujące mylenie przez Panią poseł Marzenę Okłę-Drewnowicz, harlequinów z Trylogią!
Na sam koniec błysnęły flesze utrwalające zbiorowość, która - fałszując wprawdzie nieco - Mazurka Dąbrowskiego, na sądowych schodach odśpiewywała. Tymczasem, na pierwszym stopniu sądowych schodów i zarazem w pierwszym rzędzie śpiewających stojąca, moja skromna niebywale osoba, wspierając się na kulach, uśmiechała się antypaństwowo, zaś oczy moje wyrażały niezadowolenie z przebiegu tej walki o demokrację, prowadzonej przez miejscowych „szczerych demokratów”, którzy minutkę wcześniej trenowali siłę swych gardeł skandując: „Demokracja, demokracja!”. To skandowanie miało na celu czysto demokratyczne zagłuszenie mojej wypowiedzi, najwyraźniej zupełnie niezrozumiałej dla tych wszystkich, demokratycznie wrzeszczących.
W tym momencie, przypomniała mi się kolejna scena filmowa.  Tym razem „Człowiek z marmuru”, gdzie ubecki funkcjonariusz rozłączył przewód mikrofonowy, żeby uniemożliwić usłyszenie przez publikę niewygodnych prawd… Ale to działo się przecież w czasach stalinowskich, a więc wybitnie niedemokratycznych. Wówczas nikt chóralnie nie śmiałby skandować; „Demokracja, demokracja!”...
Treść wypowiedzi polityków zawłaszczających sobie dla własnych celów ten słuszny i jakże dziś potrzebny, oddolny obywatelski protest przeciwko demontażowi demokracji w naszym kraju, przekonuje mnie o tym, że jedyne czym są zainteresowani politycy Platformy Obywatelskiej to jest odebranie władzy PiS-owi. I dla osiągnięcia tego celu gotowi są na wszystko, także na wykorzystanie tego oddolnego protestu.
No cóż, jacy demokraci - taką też i ta nasza demokracja! Zatem w imię takiej demokracji, z takimi demokratami nie pójdę ramię w ramię na żadne tam barykady. Ba, nawet na sądowe schody z takimi, już więcej nie pójdę.
Dlaczego? Bo cenię sobie przebywanie w dobrym towarzystwie.
 
 

                                                        Piotr Jan Nasiołkowski

 

Ostatnie komentarze

  • Anonimowy powiedział(a) Więcej
    Wyglada na to że jest już PO-obiedzie. 13 godzin temu
  • Anonimowy powiedział(a) Więcej
    Ten Budka to prawdziwy Napoleon ha.ha
    15 godzin temu
  • Born in Skarland powiedział(a) Więcej
    "Drogie" Ekojołopy !! Dzięki EURO 2012 które zabrało kasę do Gdańska ( Pan premier TUSK musiał dojechać do... 20 godzin temu