Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 535 455 189 redakcja@tsk24.pl

  • Kategoria: Polityka

Jestem lajtowym skrzydłem PiS-u

Czy Zenek Martyniuk to coś złego? Dlaczego gniewa się na niego żona oraz czy referendum jest realne?

Arkadiusz Bogucki – radny miejski Skarżyska-Kamiennej kadencji 2018-2023, dyrektor Szkoły Podstawowej w Majdowie, mediator sądowy, członek Prawa i Sprawiedliwości.


 Mateusz Kuna: Zarzucono Ci ostatnio publicznie, że kiedyś byłeś w Platformie.
– Byłem, byłem.
M.K.: Który to był rok?
– Mniej więcej 2005-2007.
M.K.: Teraz jesteś w PiSie. Z twojego punktu widzenia jaka jest różnica między PiS i PO?
– Różnica jest prosta. Jak byłem w Platformie to miałem 20-kilka lat – około 30-tki. I wtedy rzeczywiście – wolnościowość, wolny rynek i takie rzeczy. W pewnym momencie pojawiła się żona, dzieci, kredyt. Z czasem te poglądy zaczęły ewoluować z takich liberalnych do bardziej konserwatywnych.
M.K.: A Pani poseł Marzena Okła-Drewnowicz?
– Dokonała czystek. Nie patrząc na wartość wyrzuciła wszystkich w tym i mnie. Później przez parę lat zastanawiałem się jak to ma wyglądać.
M.K.: A w SLD byłeś? (padały zarzuty wobec mojego rozmówcy o wcześniejszą przynależność do SLD)
(śmiech)
– SLD jakoś nie pamiętam.
M.K.: Czyli to nieprawda?
– Nieprawda.
M.K.: Ale w Platformie musiało być trochę fajniej albo łatwiej niż w PiS-ie.
– Nie. To chyba jest kwestia doświadczenia. Kiedy wszedłem do PiSu, to już pracowałem, miałem jakieś pomysły i padały one na podatny grunt. A w Platformie byłem raczej w takiej starszej młodzieżówce i wtedy nie było tam osób decyzyjnych. To były inne czasy. Nie ma co porównywać.
M.K.: Koledzy z PiSu nie patrzą na Ciebie z nieufnością?
– Ale ja już pokazałem swoją wartość. Teraz mam poparcie kolegów w partii. Spotykamy się, rozmawiamy. Skoro moje pomysły w klubie radnych znajdują posłuch, to chyba nie można mówić o nieufności.
M.K.: Nawet na początku też nikt nie patrzył na Ciebie krzywo? Nie bali się, że jesteś szpiegiem albo koniunkturalistą?
– To byłaby nieuprawniona opinia, bo to był czas, kiedy nie mógłbym nic zyskać. Poza tym pomiędzy Platformą, a wstąpieniem do PiSu było kilka lat przerwy. Ale tak – niektórzy patrzyli się krzywo. Były rozmowy mniej lub bardziej poważne i pytania „dlaczego?”. Tylko krowa nie zmienia poglądów.
M.K.: Powiedziałbyś o sobie, że jesteś takim „pisiorem” z krwi i kości?
– Absolutnie nie. Jestem chyba raczej liberalnym skrzydłem.
M.K.: „Lajtowe” skrzydło PiSu?
– Tak. Z jednej strony cenię sobie takie wartości jak rodzina – mam córkę i żonę, dom. Cenię to, że państwo pomaga obywatelom na miarę swoich możliwości – chociażby 500+. Ale jak ktoś mi powie, że WOŚP jest zły, to ja się nie zgodzę. Moja córka jak się urodziła, to leżała pod sprzętem WOŚP-u w skarżyskim szpitalu. Dlatego zawsze jeśli mogę, to pomagam orkiestrze. Ale tak samo było z rondem im. WOŚP w Skarżysku. Jeszcze nie byłem radnym, ale rozmawiałem z kolegami z partii. Stwierdziliśmy, że skoro ludzie to akceptują, to nie ma co blokować takiego pomysłu. I udało się. Rondo powstało.
M.K.: Ale wiesz, że wobec WOŚP-u padają zarzuty o relatywizm moralny. Jest dużo kontrowersji związanych z przepływem pieniędzy. Nie boisz się, że koledzy z partii posądzą cię o relatywizm?
– WOŚP przeszedł tyle kontroli, że gdyby tam było coś  źle, to już dawno fundacja zostałaby zamknięta. Z drugiej strony jeśli ktoś czuje, że woli inaczej, to może dawać pieniądze na Caritas. Ja też pomagam Caritas. Pomagam też dzieciakom poprzez WOŚP. Pomagałem też kultowemu klubowi Semafor gdy było zagrożenie, że zniknie z mapy Skarżyska. Ale nie chwaliłem się tym publicznie. Do teraz.
(śmiech)
M.K.: Na początku kadencji stałeś gdzieś po środku konfliktu z prezydentem miasta Konradem Krönigiem.
– Bardziej to była wojna światów.
(śmiech)
M.K.: Szukałeś nici porozumienia z prezydentem?
– Tak. Starałem się rozmawiać. Prezydent wtedy obiecał pieniądze radzie osiedla Książęce, aby ta rada mogła się rozwijać. Było to kłamstwo. Tych pieniędzy rada nigdy nie otrzymała. Musiałem stanąć w końcu przeciwko człowiekowi, który nie jest panem swojego słowa i potrafi w każdym momencie zmienić zdanie.
M.K.: Ostatnio prezydent poszedł dalej i zabrał diety dla przewodniczących rad osiedli.
– Dokładnie. Jest to niezrozumiałe dla mnie.
M.K.: Jest coś pozytywnego co Konrad Krönig zrobił dla miasta?
– Rondo im. WOŚP. Chciał trochę zabić ćwieka i sprawdzić czy PiS-owcy dadzą się wystawić na strzał i będą protestować, ale stało się inaczej. Kilka razy w tygodniu przejeżdżam tym rondem i fajnie, że mamy takie miejsce w Skarżysku.
M.K.: Tylko tyle?
– Niestety mam porównanie. Pracuję w niedalekim Szydłowcu. Znam Starachowice, które co prawda   są w lepszej sytuacji finansowej niż Skarżysko. Niestety w naszym mieście wszystko niszczeje i wygląda coraz gorzej. U sąsiadów na odwrót. Za rządów swojego poprzednika Konrad Krönig protestował i obśmiewał np. budowę Placu Staffa czy budowę lodowiska. Sam jeszcze niczego nie wybudował, a minęło 5 lat odkąd go wybrano.
M.K.: To w takim razie Konrad Krönig to wizjoner żyjący w świecie nierzeczywistej iluzji, której nie udaje  mu się ziścić, czy raczej wyrachowany i cyniczny gracz, który idzie po swoje?
– Niestety to drugie.  O ile byłby wyrachowanym, cynicznym graczem, robiącym wszystko żeby ściągnąć jak najwięcej pieniędzy do miasta, nie patrząc na podziały polityczne, to nie miałbym nic do zarzucenia. Wtedy byłoby super. Teraz prezydent Krönig jest wyrachowany i cyniczny, ale tylko w budowaniu swojego wizerunku. Nic dobrego to nie przyniesie. Miała być wybudowana „Arka” na Bernatce. Wszyscy się śmieją i mówią, że „Arka odpłynęła”. Mieli być inwestorzy. Ilu tych inwestorów było? Administracja jest rozbudowana do granic. Nic dobrego się nie zadziało w mieście przez te 5 lat.
M.K.: Po podwyżkach podatków i opłaty śmieciowej, mieszkańcy oddolnie coraz częściej mówią o odwołaniu prezydenta. Wierzysz w to, że może się to udać?
– Wierzę w to. Ludzie są zajęci swoją codziennością – pracą, dziećmi. Ich nie interesuje bieżąca praca rady miasta czy prezydenta. Jeśli prezydent doprowadza do sytuacji, w której mieszkańcy są uderzeni tak mocno po kieszeni, to dopiero wtedy dociera do nich jak wygląda sytuacja.  Coraz więcej podmiotów, które nie były zainteresowane, zaczyna się interesować tym co robią radni i prezydent. Pytają gdzie można składać podpisy.
M.K.: Myślisz, że to jest w interesie miasta żeby robić takie zamieszanie? To nie jest takie proste zrobić referendum.
– Jeżeli referendum by się nie powiodło, to przynajmniej będzie to zimny kubeł wody na głowę prezydenta.
M.K.: Myślę, że prezydent Krönig powiedziałby, że jest to sianie ziarna niezgody.
–  Ale przecież to jest w interesie mieszkańców i miasta żeby rządziła osoba, która będzie potrafiła być odpowiedzialnym gospodarzem. My tak naprawdę nie możemy sobie pozwolić na wielkie wizje, tylko musimy zacząć pracę u podstaw. Ktoś powinien doprowadzić do tego żeby uszczelnić system.
M.K.: Tak jak Morawiecki z VAT-em? To się ludziom nie spodoba  (śmiech). To gdzie są te dziury, które można naprawić?
– Ktoś może powiedzieć, że to populizm, ale przez wiele imprez organizowanych przez prezydenta uciekają pieniądze. Wiele razy postulowaliśmy, żeby prezydent kupił słynne już „dmuchańce”, a nie je wynajmował co sezon. To w skali pięciu lat są setki tysięcy złotych. To mogłyby być pieniądze na remont jakiejś mniejszej uliczki. Dalej idąc – pensje szefów spółek miejskich. Skro spółki przestały przynosić zyski, to ich menadżerowie nie powinni liczyć na lepsze pensje. Spółdzielnia Mieszkaniowa dopiero teraz oddłużyła się wobec miasta w opłacie za śmieci. Dlaczego nikt tego nie pilnował, tak samo jak całego systemu gospodarki odpadami. Było tak do  momentu, w którym mieszkańcy podnieśli larum z powodu podwyżki opłaty za odpady z 12 do 27 zł. Prezydent postawił na hasło „chleba i igrzysk”. To jest jak z orkiestrą na Tytanicu. Orkiestra grała do końca żeby odwrócić uwagę od faktu, że okręt tonie. U nas to wygląda tak samo.
M.K.: Aż tak źle chyba nie jest? Myślisz, że Zenek Martyniuk, którego koncert prezydent zapowiedział w naszym mieście w nadchodzące wakacje, zdąży zagrać? Czy do tego czasu okręt zatonie?
(śmiech)
– Ja nie mówię, że Zenek Martyniuk to coś złego, ale nie mamy na niego pieniędzy.
M.K.: Jesteś nauczycielem, historykiem, dyrektorem szkoły, ale tez samorządowcem. System edukacji jest niesprawny?
– Niestety mogą posypać się na moją głowę gromy, ale ja jestem przeciwnikiem czegoś, co się nazywa Karta Nauczyciela.
(cisza)
To będzie problematyczne. Nauczyciele będą wiedzieć o czym mówię. Jeśli ktoś jest nauczycielem mianowanym, to jest nie do ruszenia.
M.K.: Co to znaczy?
– Chodzi o to, że taki nauczyciel jest po prostu zasiedziały. Nie można nic z nim zrobić pomimo słabych wyników. Pomocą mógłby być dodatek motywacyjny, ale w takich gminach jak na przykład Skarżysko, wynosi on około 50-100 zł. Sam chyba rozumiesz, że to nie może być motywujące.
M.K.: Mało. To jakie jest rozwiązanie?
– Do systemu powinni wchodzić nauczyciele, którzy są świeżo po studiach i mają serce, a teraz nie mają godzin. Ale od razu mówię, że nie jest tak, że młodsi nauczyciele są lepsi. Często jest na odwrót. Problemem jest to, że dyrektorzy musza kierować się tym, żeby więcej godzin dawać tym, którzy mają więcej stażu pracy – niestety. To są dylematy, z którymi często musze się mierzyć jako dyrektor.
M.K.: I jako PiSowiec.
– Przez to jest jeszcze trudniej.
M.K.: Obserwuję twojego Facebooka. Dołączyłeś do klubu morsów. W ogóle jesteś bardzo aktywny fizycznie. Ale chyba nie zawsze tak było? Widziałem zdjęcia z przed kilku lat.
– Nie zawsze tak było. Kiedyś ważyłem 112 kg. Jak się urodziła moja córka, to stwierdziłem, że za nią nie nadążam i trzeba coś ze sobą zrobić.
M.K.: Z wagi spadłeś i wcale nie tak mało.
– To nie była kwestia drastycznych cięć tylko raczej rozłożonego treningu. Cieszyłem się gdy mogłem założyć dres i na godzinę wybiec z domu. Teraz biegam półmaratony i daje mi to odpocząć od pracy.
M.K.:  Żona nie denerwuje się, że dodatkowo nie ma Cię w domu?
– Oczywiście czasami jest wściekła i ma pretensje, ale jak przez kilka dni nie ma mnie na treningu, to sama mówi „idź pobiegać bo nie da się z Tobą wytrzymać”.
 

Ostatnie komentarze

  • kokosanka powiedział(a) Więcej
    Pochowali już w Urzędzie czajniki ? 7 godzin temu
  • helena powiedział(a) Więcej
    Trochę więcej taktu w doborze tytułu spektaklu na taki cel,nie przemyślane i bez wyobraźni! 11 godzin temu
  • wiesio powiedział(a) Więcej
    Przy Lotniczej za trafo to jest śmietnisko. Propozycja wyburzyć ! 15 godzin temu

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja TSK24.pl nie bierze za nie odpowiedzialności. Nick nie jest zastrzeżony dla jednego użytkownika.
Serwis nie ma obowiązku publikacji nadesłanych materiałów. Materiały nie zamawiane przez Serwis Informacyjny TSK24.pl nie podlegają zwrotowi. Autorzy materiałów publikowanych w serwisie wyrażając zgodę na ich publikację przenoszą jednocześnie prawa do nich na rzecz Serwisu Informacyjnego TSK24.pl. Serwis zastrzega sobie również prawo do wykorzystywania zamieszczanych materiałów w celach promocyjnych i reklamowych na wszelkich polach ekspozycji.
Wszystkie Prawa Zastrzeżone - Żadna część jak i całość materiałów zawartych w portalu TSK24.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie.
Wszelkie wyżej wymienione postępowanie bez pisemnej zgody wydawcy - PPHU MPC-TECH ZABRONIONE!