Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

Homo sapiens skarżysciensis… Piotr Jan Nasiołkowski

Gdyby kózka nie skakała… Mówi stare przysłowie… Ale kózka nie słuchała, skakała i nóżkę złamała, co też stało się dla kózki źródłem wielu nowych doznań, doświadczeń oraz inspiracji… Wszystko za sprawą wymuszonego połamaniem gnatów kontaktu z licznymi i zarazem jakże reprezentatywnymi przedstawicielami tubylczej społeczności, zapędzonej siłą wyższą do miejscowego podziemia rehabilitacyjnego.

W tym miejscu gwoli sytuacyjnej jasności zastrzec muszę, że ta siła wyższa nie ma nic, ale to nic wspólnego z wymodleniem w szpitalnej kaplicy jakiegokolwiek cudownego uzdrowienia. A nadto, ten wzmiankowany przeze mnie rodzaj rehabilitacji - nijak się ma do modnego akurat dzisiaj niebywale, historycznego zjawiska kultywowania i rehabilitowania żołnierzy, nie wiadomo czemu ciągle jeszcze nazywanych wyklętymi. Zwłaszcza, że wyklętymi żołnierzami nazywają ich akurat ci sami, którzy tychże żołnierzy tak niebywale intensywnie kultywują! Przynajmniej od pewnego czasu ich kultywują. Bo wcześniej, w tej - zamierzchłej już - epoce jedynie słusznego ustroju, jako członkowie PZPR, to - w najlepszym wypadku - nazywając tychże żołnierzy reakcyjnym podziemiem, lub zdecydowanie częściej, bandytami zwyczajnymi, nadzwyczajnie groźnymi dla perspektywy zbudowania powszechnej szczęśliwości komunistycznej - odsądzali zabłąkanych w reakcyjnym lesie osobników, od czci i wiary wszelakiej.
Lecz abstrahując od tej wstępnej dygresji historycznej, spiesznie schodzę o kulach w podziemia rehabilitacyjne, by przysłuchiwać się głębi przekazu zawartego w fascynujących rozmowach toczonym przez połamańców w wieku różnym i płci także różnych, lecz zjednoczonych wszak przywodzącą ich wszystkich tu nadzieją na to, iż już niebawem, znów staną się niepomnymi przysłowiowej przestrogi kózkami skaczącymi, że hop tralala!   
A te rozmowy kolejkowe bezbrzeżnie są przepełnione problemami – zaiste epokowymi! Słyszę jak nie rozstająca się już z różańcem dama wiekowa - w oczekiwaniu na dawkę ultradźwięków - skarży się wszem i wobec, że publicznie została pomówiona przez sąsiadkę ze szpitalnego łóżka o chrapanie donośne, które to mówienie o niej aż tak fałszywego świadectwa oburzyło ją bezgranicznie i dogłębnie do tego stopnia, iż wartości baryczne ciśnienia przeskoczyły wszelkie dopuszczalne i wyobrażalne granice wyrażając się proporcjami liczbowymi 300x200! Wiedziony miłosierdziem zupełnie niechrześcijańskim, staram się - jak tylko mogę - rozweselić starszą damę opowiadając jej o tym, jak to pewien ksiądz wsadzony do pierdla za niepłacenie alimentów odmawiał rozmowy z kimkolwiek  spośród więziennego personelu wykrzykując donośnie, że będzie rozmawiał jedynie z biskupem, co ten miało skutek, iż w końcu odwiedził go w celi klawisz z drugiej zmiany, już w progu się przedstawiając; Stanisław Biskup…
Dama jakoś nie postrzega tego, iż obok niej siedząca gimnazjalistka poważne ma problemy z opanowaniem parsknięcia śmiechem… Starając się zatem jeszcze bardziej dokuczyć gimnazjalistce - pytam pozbawioną poczucia humoru starszą moherową damę, jak też ona by zareagowała, gdyby okazało się znienacka, że ktoś w jej rodzinie jest homo sapiens? I tutaj nie posiadam się ze zdziwienia, gdyż moherowa dama zaskakuje mnie swą epokową wręcz tolerancyjnością, jednym tchem wyrzucając z siebie, że jednostka chorobowa homo sapiens taką samą jest przypadłością, jak i moja nieszczęsna noga połamana… Porażony dogłębnie głębią mądrości zawartej w tejże nieoczekiwanej wypowiedzi; nie zauważam jakoś w drzwiach gabinetu stojącej, korpulentnej dość pani rehabilitantki wtrącającej z uśmiechem swoje trzy grosze, zawarte w jakże lapidarnym jej stwierdzeniu; żeby być homo sapiens - trzeba najpierw być człowiekiem! O tak właśnie, pani - przytakuje gorliwie moherowa dama, tak bardzo spragniona nadsłuchiwania rehabilitacyjnych ultradźwięków!
I ze współczuciem niekłamanym spoziera na mnie napełniona niewzruszalnym przekonaniem, iż moje nieszczęścia najwyraźniej parami chadzają, bo mało tego, że nogę mam pogruchotaną, to jeszcze niechybnie - homo sapiens jestem!
Zaproszony na zabieg, już po zamknięciu gabinetowych drzwi za sobą, pytam pani rehabilitantki, czy jest przekonana o tym, iż została właściwie zrozumiana?
- Panie Piotrze, czy ja panu wyglądam na naiwną, że mi pan tu z takim pytaniem wyjeżdża? Balsam tych słów sprawia, że od razu czuję i słyszę, iż gnaty w nodze zrastają mi się jakoś szybciej!
A po zabiegu, jak w piosence Seweryna Krajewskiego; „Nie spoczniemy nim dojdziemy…” Więc czekam w kolejce, aż dopadnie mnie chwila rozpoczęcia zabiegu kolejnego… A tu w tej kolejce na terapuls - nowe atrakcje… Jeszcze bardziej ode mnie wiekowy mieszkaniec wielkopłytowego blokowiska, dumny bezgranicznie z tego, iż życie całe swoje przestał przy bliżej nieokreślonej maszynie produkującej coś tam tajemnicą objętego na tajemniczym zakładzie Nr 1 – wygłasza donośnie swoje poglądy; oczywiście jedynie słuszne i nie podlegające dyskusji żadnej absolutnie… Jednym, aczkolwiek miażdżącym pociągnięciem odbiera profesurę prezesowi Rzeplińskiemu… I w końcu już nie wiem, komu bardziej się obrywa od tego wybitnie tokarkowego znawcy prawa konstytucyjnego; profesorowi Rzeplińskiemu, czy też sędziemu Stępniowi, na którego sprawy z lubością chadzałem - wagarując licealnie - w tamtym czasie, gdy długowłosy i brodaty aczkolwiek młody blond asesor sądowy Jerzy Stępień orzekał w Skarżysku-Kamiennej, w tutejszym Wydziale Zamiejscowym Sądu Powiatowego w Kielcach. Początek lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia i tysiąclecia - zarazem… Tymczasem tokarkowy specjalista napełnia pełen rekonwalescentów korytarz swym donośnym gardłowaniem na temat Trybunału Konstytucyjnego, który - jego zdaniem - całkiem i do niczego jest nikomu niepotrzebny… Tym samym - jakoś tak - przypomina mi wypowiedź niejakiego Adolfa Eichmanna, który podczas swojego własnego procesu w Jerozolimie, bez żenady wygłosił pogląd będący niewątpliwie największym bluźnierstwem przeciwko samej tylko istocie człowieczeństwa. Przeciwko obowiązującej, naukowej definicji człowieka. Tym samym, własnymi słowami postawił się poza pojęciem wszystkiego tego, co wszak jest ludzkie. Mianowicie, ten banalny człeczyna i zarazem niebanalny przecież zbrodniarz wojenny, uosabiający sobą zło wszelakie - powiedział wówczas na sali sądowej, że myślenie jest do niczego nieprzydatne, jest po prostu zbyteczne! A tak gwoli przypomnienia; człowiek jest wszak naukowo definiowany jako homo sapiens, czyli - jako istota myśląca! A tu… Myślenie zbyteczne, do niczego nieprzydatne?
Tymczasem, starając się przerwać publicznie wygłaszane, bzdurne dywagacje oczekującego właśnie na terapuls, zaprzysięgłego wroga kontrolowania konstytucyjności ustaw - atakuję go znienacka pytaniem, czy on przypadkiem nie jest aby homo sapiens? Gniewnie i koso na mnie spogląda; coś pan, zgłupiał? Ja normalny jestem! – deklaruje wprost ten przedstawiciel skarżyskiej subkultury tokarkowej, w sposób dobitny - i tym samym - niepodważalny zarazem…
- Ano. Normalny jest. Normalny homo sapiens… Tyle, że homo sapiens skarżysciensis… Czyli mieszkaniec miasta, gdzie zbankrutowały wszystkie księgarnie… Wszystkie, za wyjątkiem jednej. Tej ostrobramskiej… Mieszkaniec miasta, gdzie nieliczni tylko wiedzą, iż lękać się należy mędrca, który mądrość swoją czerpie - z jednej tylko księgi, czy też nawet i z jednej, jedynej księgarni tylko…
 

                                Piotr Jan Nasiołkowski
 

Ostatnie komentarze

  • Anonimowy powiedział(a) Więcej
    ArnoldLejn napisał:
    Czy organizatorzy nie pomyśleli aby w przypadku małej frekwencji tak jak na tym spotkaniu nie przenieść wydarzenia...
    9 godzin temu
  • wiktor powiedział(a) Więcej
    znowu jakaś głupia impreza szkoda tylko naszego czasu ipieniędzy głupota . 9 godzin temu
  • stanlej powiedział(a) Więcej
    nasioł jak zwykle nadęty jak świński pęcherz. Co za buc. 10 godzin temu