Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

Śmiech przez łzy

Skarżyski łyk - end, długaśny, czerwcowy nam właśnie się rozpoczyna, więc zarazem i czas to najwyższy, żeby posługując się pyszczyskiem moim nieogolonym, felietonowo odciągnąć nieco skarżyszczan od beznadziejności zatracenia się w trwaniu przed telewizorami odbierającymi wyłącznie programy twórcze niebywale, nadawane przez stacje politycznie poprawne.
A jest dziś o czym pisać, gdyż bieżący tydzień dostarczył mi tematów skłaniających do niejednej, smutnej - w zasadzie - refleksji wywołanej społecznymi reakcjami wyartykułowanymi w licznych komentarzach opublikowanych, zarówno pod moim poprzednim felietonem, jak również pod radującym serca miejscowe doniesieniu o zatrzymaniu przez CBA byłego zastępcy, byłego prezydenta naszego miasta.
Nie posiadam żadnej absolutnie wiedzy procesowej na temat sprawy skutkującej zaskakujące, poranne zatrzymanie Pana doktora inżyniera Zdzisława Kobierskiego, Zatem nie mogę przesądzać o czymkolwiek. Jednakoż nie udaje mi się uwolnić się od myśli kołaczącej mi się po głowie dość natrętnie, że poniedziałkowa - jakże spektakularna - akcja CBA, eksponująca przynależność zatrzymanych osób do PSL, może być celowym działaniem ukierunkowanym na zdyskredytowanie tej formacji politycznej w oczach wyborców, już na samym wstępie samorządowej kampanii wyborczej. Zwłaszcza, że akcja ta została przeprowadzona właśnie w naszym regionie, będącym wszak matecznikiem tej partii politycznej, której - chociażby sympatykiem - nie jestem i nigdy nie byłem, co pozwala mi na przyglądanie się niniejszej sprawie okiem chłodnym niebywale, choć akurat tym moim okiem lewym, a więc piwnym.
Pozwolę sobie zatem zauważyć, że - o ile - medialne rogi roztrąbiły wszem i wobec, fakt czy też akt, zatrzymania osób będących członkami świętokrzyskiego PSL-u, o tyle jakoś medialnie cicho jest o tym, że zatrzymany rano były zastępca byłego prezydenta miasta Skarżyska-Kamiennej, wieczorową porą wieczorową był już i powrócił szczęśliwie do domu.
Także ten brak przekazu medialnego na temat dalszych losów procesowych zatrzymanych w poniedziałek przez CBA - zdaje się wskazywać na działanie celowe, ukierunkowane na przedwyborcze dyskredytowanie konkurencyjnej siły politycznej, czego - w przeszłości - Pan doktor inżynier Zdzisław Kobierski wszak już doświadczył, gdy kandydował na stanowisko Prezydenta naszego miasta.
Brak informacji medialnej o zwolnieniu Pana doktora inżyniera Zdzisława Kobierskiego skutkuje trwaniem festiwalu żałosnej radości rozbudzonej w umysłach małodusznych i zarazem mało uduchowionych istot nazwanych przeze mnie przewrotnie; homo sapiens skarżysciensis, przy czym będę się Panie Andrzeju jednak upierał i nawet powiem Panu dlaczego.
Otóż, oczywiście ma Pan rację, że poprawnie, naukowo nazwa tutejszego subgatunku homo sapiens powinna brzmieć - skarzysciensis. Ale… Panie Andrzeju, felieton nie jest wszak rozprawą naukową!  A tu, w trakcie jego pisania - tak jakoś znienacka - przypomniałem sobie o okresie wulgaryzacji prawa rzymskiego, spisanego wszak po łacinie, co podziałało na mnie zdecydowanie inspirująco. Więc do opisywanych przeze mnie zdarzeń, zaistniałych na gruncie wszechobecnej wulgaryzacji życia duchowego, jako żywo - jak ulał, pasowało to wygenerowane przeze mnie zwulgaryzowanie zasad języka starożytnych Rzymian. Tym to sposobem zdołałem dochować wierności wymogowi antycznej zasadzie harmonizowania formy z treścią, tego mojego poprzedniego felietonu.
Cechą rozpoznawczą subgatunku homo sapiens skarżysciensis jest - między innymi - także okazywanie bezgranicznej radości z każdego nieszczęścia jednostka znacznie przerastającej swym społecznym cenzusem typowego, roszczeniowego mieszkańca wielkopłytowego blokowiska. Na gruncie tej swojej przypadłości – jakiś rozumny i inaczej rozumujący sapiens, posunął się nawet do pomówienia mojego szlachetnego rumaka o żywienie do mojej skromnej niebywale osoby jakże niskiego uczucia nienawiści pozwalającego wszak na rozpoznanie przedstawiciela subgatunku miejscowego! Żałosne jest, że ci wszyscy tutejsi, rozumni, czy też tam myślący inaczej - nie są jednak w stanie zrozumieć sensu starej ludowej, aczkolwiek bynajmniej nie peeselowskiej mądrości zawartej w ostrzegawczym powiedzeniu: „Nie ciesz się bratku z cudzego wypadku!”. Wszak takiego, cudzym wypadkiem ucieszonego bratka - wypadek identyczny spotkać może jutro, a może nawet i zaraz - tuż za winklem. Nogi taki bratek wprawdzie podczas jazdy konnej nie połamie, bo żeby w takich okolicznościach się uszkodzić, to najpierw trzeba mieć w sobie odwagę dosiadania konia. A tu odwagi ewidentnie brak, chociażby do podpisania się pod swą własną internetową wypowiedzią! Ale… przecież  w nieskończenie wielu innych okolicznościach może taki bratek rozradowany doznać pogruchotania kończyny… Przykładowo; a to samochód może takiego na przejściu dla pieszych najechać… Albo też po pijaku może taki spaść   z knajpianych schodów… Albo też znienacka takiego przysłowiowego Jasia Kowalskiego w kajdanki zakują, wywiozą gdzieś daleko by przesłuchać go na temat kradzieży nieistniejącej figurki słonia z nieistniejącego gabinetu porcelanowych zwierząt. Gdyby takowe zaszłości kogokolwiek radowały, świadczyło by to jedynie  o kulturowej degeneracji uradowanego, którego jakże łatwo można unieszczęśliwić informacjami tak o pomyślnym przebiegu procesu zrastaniu się moich gnatów, jak również o ekspresowym zwolnieniu zatrzymanego przez CBA, byłego zastępcy byłego prezydenta. Próbuję też sobie wyobrazić kulisy tego zwolnienia.
Rozmowa prokuratora z funkcjonariuszami CBA. Mogła przebiegać mniej więcej tak. Całkiem w duchu i klimacie „Ucha prezesa”:
- Niestety, musimy go puścić…
- Dlaczego? Było przecież przykazane, żeby go zamknąć!
- No, ale musimy go puścić, bo nie mamy podstaw, żeby go puszkować!
- Jak to nie mamy?
- Noooo, nie mamy! Za wcześnie go zdjęliśmy! Grzech nadgorliwości. Nie zdążyli jeszcze znowelizować kodeksu karnego. Okazuje się, iż dopiero po przerwie urlopowej Sejm uchwali, że doktorat oraz przynależność do PSL-u są przestępstwami. Nie ma więc rady. Musimy go puścić. Tymczasem musimy. Ale zapewniam, że wrócimy do sprawy po wakacjach! Naturalnie, o ile wrócimy z tych wakacji!
Proszę Państwa; to wcale nie jest śmieszne. I to nawet wtedy nie będzie śmieszne, gdybyśmy się pokusili o uznanie tego za czarny humor zaistniały na gruncie katastrofy kulturowej, od lat trawiącej nasze społeczeństwo. Trawiącej  z tej przyczyny, że - jak najbardziej - społecznie potrzebni tkacze, tokarze, piekarze, szlifierze i krawcy - nie znają jednak swego właściwego miejsca w społecznej hierarchii. Że - jak dotychczas - nie przyswoili sobie tego, co zszokowało mnie przed ponad czterdziestu laty, gdy jako młody człowiek, po raz pierwszy w swoim życiu usłyszałem formułę; nie znam się na tym! Usłyszałem te słowa w Niemczech, gdy coś tam w towarzystwie napomknąłem o twórczości Felliniego. Z czasem pojąłem, że cała rzecz w tym, iż mur stawiany przez niemieckiego murarza stoi - jakoś tak - jakby prościej, choć polski murarz przy tym niemieckim - jawi się być wręcz, jakimś wulkanem intelektu podejmującym wszak rozmowę na każdy absolutnie temat. Jednakże istota prawidłowego funkcjonowania każdej społeczności polega na tym, żeby murarze i tokarze dobrze wykonywali to, czego się nauczyli i przy tym wszystkim jeszcze potrafili korzystać z wiedzy. Niekoniecznie swojej własnej tylko. Także z wiedzy różnej tam maści, „wykształciuchów” pogardzanych  w naszym kraju przez naiwnie poprawiających sobie, tym to sposobem samopoczucie, przysłowiowych tokarzy, jakże antyinteligencko nastawionych, co jawi się być dziedzictwem mrocznych czasów zarówno Jakuba Szeli, jak też  i Władysława Gomułki, który to - rzec trzeba - miał jednak klasę!  I to nawet niejedną, bo w sumie miał tych klas aż cztery! Wiem oczywiście, że moje słowa wywołają wrzask oburzonego tłumu. Ale… niechże ten tłum, tym swoim wrzaskiem chóralnym spróbuje skutecznie zakrzyczeć swoje egzystencjalne lęki, nijakość swojego bytowania… Rozwiązać tym swoim wrzaskiem i obrzucaniem wyzwiskami - jakikolwiek swój problem… Oczywiście, wiem doskonale, że ani ten wrzask, ani też minusy stawiane przy moich wypowiedziach ani złośliwe komentarze - nie posiadają czarodziejskiej mocy zmieniania opisywanej przeze mnie, naszej smutnej, kalekiej  rzeczywistości społecznej. Ale, żeby to wiedzieć, trzeba być „wykształciuchem” świadomym tego, iż ilość nigdy jednak w jakość nie przechodzi i przejść nigdy w jakość nie zdoła. Zauważył to już bardzo dawno temu mój idol, czyli Sokrates żyjący jakieś 350 lat przed Chrystusem. I właśnie dlatego, sam jeden potrafił stanąć naprzeciw rozgorączkowanego tłumu i krzyknąć, rozłożywszy szeroko ramiona: Stójcie! Większość to jeszcze nie racja!
Żeby tak stanąć samotnie naprzeciw jakiejś siły, to trzeba się wykazać nie byle jaką odwagą czerpaną z siły swojej wiedzy i zbudowanego na jej bazie własnego światopoglądu. Że tak pozwolę sobie przypomnieć mężczyznę  w białej koszuli, który w dniu 4 czerwca 1989 roku, na pekińskim placu Tien an men - sam jeden - odważył się stanąć naprzeciw całej kolumny czołgów… Ale, choć - nie od dzisiaj przecież - staję samotnie naprzeciw sił bezmyślności i różnorakiej maści głupoty, będącej wszak źródłem wszelkiego zła; gdzież tam mojej skromnej niebywale osobie do Sokratesa, czy też tego tam anonimowego Chińczyka, co miał w sobie tyle odwagi, by zatrzymać kolumnę czołgów, stanąwszy na jej drodze… I zrobił to akurat w dniu 4 czerwca 1989 roku, zatem w dacie jakże ważnej - również i dla naszej Polski... 

                                             Piotr Jan Nasiołkowski
 



Ostatnie komentarze

  • Anonimowy powiedział(a) Więcej
    ArnoldLejn napisał:
    Czy organizatorzy nie pomyśleli aby w przypadku małej frekwencji tak jak na tym spotkaniu nie przenieść wydarzenia...
    8 godzin temu
  • wiktor powiedział(a) Więcej
    znowu jakaś głupia impreza szkoda tylko naszego czasu ipieniędzy głupota . 9 godzin temu
  • stanlej powiedział(a) Więcej
    nasioł jak zwykle nadęty jak świński pęcherz. Co za buc. 10 godzin temu