Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 535 455 189 redakcja@tsk24.pl

  • Kategoria: Wywiady

Wywiad z Mariuszem Bodo w najnowszej książce "Wierzby 2"

 Od Redakcji TSK24.pl   
     Na początku października zapraszaliśmy Czytelników TSK24.pl – jako główny sponsor medialny (drugim jest najpoczytniejsza na Podkarpaciu gazeta codzienna „Nowiny”) – na promocję najnowszej ksiązki skarżyszczanina Ryszarda Bilskiego pt. „WIERZBY 2.”
     Jest to – liczący ponad 500 stron! – raptularz sentymentalno-polityczny poświęcony w szczególności sprawom naszego miasta, ale widzianych także z nieco innej, niż my to czynimy na co dzień, perspektywy… Stąd i Podkarpacie, i rozmowy z pracownikami naukowymi Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, a także Biblioteki Narodowej w Warszawie… Dodajmy, że jest to już trzecia pozycja tego autora poświęcona rodzinnemu miastu, który specjalizuje się od lat wielu w problematyce bałkańskiej. Poprzednie, to: „Muzyka ze starego czajnika” oraz „A wierzby szumią, szumią, szumią…”. Niebawem – informujemy o tym jako pierwsi –   odbędzie się w Skarżysku drugie spotkanie z autorem „WIERZB 2.” z udziałem znakomitych  rozmówców-bohaterów tej książki.
      Natomiast dziś, odpowiadając na „zamówienie społeczne” prezentujemy, za zgodą autora, fragment książki, niezwykle aktualny i ważny. Jest to rozmowa z panem Mariuszem Bodo, który ubiega się o stanowisko Prezydenta Miasta Skarżyska. Warto może na koniec zwrócić uwagę na spokojny, rzeczowy jej przebieg, pozbawiony tanich sensacji, obraźliwych słów i  fake newsów, których – niestety – nie brak w naszym życiu politycznym…


 


Wpiszmy i skorelujmy nasz potencjał, inicjatywy, potrzeby i aspiracje z krajowym planem rozwoju premiera Morawieckiego
Mariusz dam radę
(Rozmowa z kandydatem na Prezydenta Skarżyska, Mariuszem Bodo)

       – Nie byłbym sobą, gdybym nie rozpoczął naszej rozmowy od następującego pytania: Bodo! Nosi pan rzadkie, ale zarazem znane nazwisko, w szczególności wśród starszego pokolenia miłośników X muzy. Czy zdarza się, że jest pan pytany o ewentualne związki z rodziną wybitnego polskiego artysty filmowego, Eugeniusza Bodo?
          – Oczywiście, zdarzyło się, i to nawet kilkanaście razy… Bodo, to był jednak pseudonim artystyczny, skrót od pierwszego imienia artysty – Bohdan i jego matki – Doroty. Ale nie takiej odpowiedzi oczekiwali pytający. Byli zawiedzieni. Wspomnę anegdotę związaną z moim nazwiskiem,. Chodziłem wówczas do szkoły podstawowej. Jeden z nauczycieli zapytał mnie czy jestem spokrewniony z aktorem Eugeniuszem Bodo? Odpowiedziałem, że niestety nie i wytłumaczyłem, że Eugeniusz Junod przyjął pseudonim artystyczny BODO. Po chwili ów nauczyciel wstawił mi piątkę do dziennika. – To był taki test na inteligencję i uczciwość. Ja znam historię Eugeniusza Bodo, ciekaw zaś byłem czy ty nie będziesz chciał zaimponować mi i kolegom i nie odpowiesz, na przykład, że twoje pokrewieństwo z Eugeniuszem Bodo jest możliwe. Ale ty wykazałeś się, po pierwsze – wiedzą, po drugie – nie skłamałeś i nie chciałeś przypisywać sobie pokrewieństwa z kimś znanym. Za to masz ode mnie piątkę – powiedział nauczyciel.

            – Wyborców, którzy zamierzają na pana głosować, a przeciwników pewnie jeszcze bardziej, interesuje jednak życiorys Mariusza a nie Eugeniusza Bodo... Nie tylko do jakich szkół chodził i jakie zdobył dyplomy, certyfikaty, rekomendacje, jakie ma hobby, lecz jak silne korzenie wiążą go i jego najbliższą rodzinę ze Skarżyskiem.
          – Urodziłem się w Skarżysku-Kamiennej, w rodzinie kolejarskiej. Mama Halina pracowała w Elektrowozowni, jako radca, kontrolowała też czas pracy maszynistów. Pilnowała, aby do służby przychodzili wypoczęci. Co do minuty wyliczała więc i… swojego męża, Mieczysława… Prowadził bowiem elektrowozy. Kolej pożegnała już wówczas parowozy, a po jakimś czasie ojciec przesiadł się na spalinówki. Dziadek Zdzisław, pracował na Zakładach Metalowych Mesko. Można powiedzieć, że moja rodzina – jak większość, wówczas skarżyszczan – związana była z dwoma głównymi zakładami, dzięki którym ludzie mieli zapewniony nie tylko chleb powszedni, ale wielu nawet mieszkania. Jeden z największych w kraju węzłów kolejowych  oraz Mesko przyczyniły się niewątpliwie w znaczący sposób do rozbudowy miasta, w tym szkolnictwa. Oczywiście nie można  pominąć odlewni i emalierni, fabryki obuwia.
Ukończyłem ośmiolatkę, była nią wówczas Szkoła Podstawowa Nr 13, i wybrałem nowoczesność, czyli Techniczne Zakłady Naukowe o kierunku systemy komputerowe. Potem były studia na Akademii Świętokrzyskiej, na kierunku marketing i zarządzanie, ale  tytuł magistra zdobyłem już na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku menadżerskie studia zarządzania. Uczyć się trzeba całe życie, więc kontynuuje naukę na studiach podyplomowych w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie. Ukończyłem też wiele specjalistycznych kursów, między innymi w zakresie robót budowlanych, Kodeksu Postępowania Administracyjnego, finansów publicznych…

          – Proszę zapoznać Czytelników  ze swoja najbliższą rodziną…
          –  Żona Aneta… Nie ma między nami dużej różnicy wieku, ale zawsze będzie widać, że to ja jestem starszy, co wynika przede wszystkim z metryk urodzenia. Małżonka pracuje w banku, a więc nie ma mowy, aby w domowym budżecie doszło do nadmiernego zadłużenia, lub do chomikowania nieujawnionych nadwyżek. Mamy dwoje dzieci: czternastoletniego Jakuba, który wybrał klasę sportową, siatkówkę, i sześcioletnią Maję, słodkiego przedszkolaka. Nie mogę też zapomnieć o suczce Lili.

            – Co skłoniło pana do ubiegania się o urząd prezydenta Skarżyska?
          – Kiedyś Skarżysko-Kamienna było prężnie rozwijającym się miastem, dziś mieszkańcy, a szczególnie osoby młode wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy. Skarżysko i okolice wciąż jednak dysponują liczącym się i niewykorzystanym potencjałem fachowców. MIASTO JEST JEDNAK ŹLE RZĄDZONE PRZEZ OBECNEGO PREZYDENTA. MUSIMY ZMIENIĆ OPTYKĘ SKARŻYSKIEJ WŁADZY, NAJWAŻNIEJSI MUSZĄ BYĆ MIESZKAŃCY I ICH POTRZEBY
Nasuwa się porównanie, pamiętacie Państwo,  jak Jarosław Kaczyński nazywał premiera Tuska: Donald nic nie mogę, albo wypowiedź ministra finansów Jacka Rostowskiego: Na to nie ma i nie będzie „piniendzy”… Chodziło o program 500+. Czy u nas w mieście nie jest podobnie? Mamy, wypisz- wymaluj, nadzwyczaj nieudolnego Konrada nic nie mogę, jedynie potrafię obiecywać. Miasto coraz bardziej tonie w długach…    
Skarżysko potrzebuje dobrego gospodarza, który potrafi czerpać wiedzę i mądrość z codziennych kontaktów z mieszkańcami. Na tym polega filozofia rządzenia Prawa i Sprawiedliwości. Te zasady są mi nie tylko znane, ale ja te zasady stosuję z dobrym skutkiem jako radny. I dlatego odważyłem się ubiegać o urząd prezydenta Skarżyska.
Konkludując: chcę wyrwać miasto z niemocy i wprowadzić – za przykładem innych polskich miast, rządzonych przez koalicję ugrupowań prawicowych – na tory nowoczesnego i przyspieszonego rozwoju.  Pytam: skoro może dobrze się rządzić Stalowa Wola, to dlaczego nie może Skarżysko?  Dlaczego nie wykorzystujemy nowych możliwości, które wyzwala mądra polityka społeczno-gospodarcza rządu Morawieckiego?
Reformy PiS są doceniane i wspierane przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Niestety, TOTALNA OPOZYCJA – mamy też taką w Skarżysku – potrafi tylko rzucać kłody pod nogi i wyśmiewać ludzi prawicy i ich inicjatywy. Prezydent Konrad nic nie mogę w tym bryluje, choć sam nie potrafi nic sensownego zaproponować.  

            – Najpierw refleksja, a pytanie będzie na końcu. Czas naszej rozmowy, to koniec lipca 2018 roku... Wyborcy wiedzą już od kilku tygodni, na sto procent, że pan jest oficjalnym kandydatem PiS na urząd prezydenta Skarżyska. Gdy dopytuję znajomych skarżyszczan o pozostałych kandydatów, to słyszę, że „obecny prezydent pewnie będzie się ubiegał o reelekcję” oraz to, że „jakiegoś kandydata wystawili socjaliści, lecz jest on bez znaczenia, a PO wciąż się zastanawia”. Tymczasem, to już w styczniu mówiono, że „Bodo będzie kandydatem PiS, gdyż nie ma innego, który mógłby sprostać temu wyzwaniu” . Już wówczas w mediach zaczęto się panem zajmować. Jedni chwalili, po prostu doceniali, że spokojny, rzeczowy, drudzy krytykowali, nawet ostro, jak np. „złoty Potter”, lecz – co prawda, to prawda – nie po chamsku.
Najczęstszy i najpoważniejszy zarzut po pana adresem, to przyczynienie się do zadłużenia miasta oraz nieuzasadniona krytyka obecnego prezydenta i jego ekipy. Co pan na to?

          – Zarzuty, że nic nie robię, a tylko innych oceniam, i to w sposób niemerytoryczny, że bezpodstawnie krytykuję obecne władze miasta, są całkowicie chybione. Podobnie fałszywie brzmi przypisywanie mi amnezji i wmawianie, że to nie koalicja PO+PSL rządziła przez osiem lat w Skarżysku, ale PiS, który doprowadził do gigantycznego zadłużenia miasta, i zapaści. A skoro zawinił PiS, to oczywiście ja razem z nim.   
Na te zarzuty odpowiedź może być tylko jedna: będę nadal oceniał poczynania władzy, gdyż uważam ją za szkodliwą dla naszego miasta. A jeżeli pan prezydent uważa, że gdzieś minąłem się z prawdą, to niech poda mnie do sądu. Ja nie mam nic do ukrycia.
Co do drugiego zarzutu – niszczycielskich rządów PiS przez owe osiem chudych lat – to fakty przeczą prawdzie głoszonej przez PO i PSL. Przypomnijmy: w latach 2006-2010 PiS miał w Radzie Miasta zaledwie 4 radnych na 23. W latach 2010-2014 były podobne proporcje, PiS miał 4 radnych, a po dwóch latach tylko 2 na 21 radnych.
Jak więc można mówić o rządzeniu miastem przez PiS!? Nie koniec na tym, w kadencji 2006-2010 obecny prezydent Konrad Krönig był w koalicji z ówczesnym ojcem miasta Romanem Wojcieszkiem, gdzie jego guru, czyli Zdzisław Kobierski był wiceprezydentem.
Po przewrocie w Radzie Miasta (jej przewodniczącym został Bogusław Ciok, a wiceprzewodniczącymi: Krystyna Górna-Salata oraz Waldemar Mazur) Krönig przeszedł do opozycji wobec Wojcieszka. Prezydent nie mając koalicji większościowej, nie mógł wprowadzać pewnych rozwiązań bez zgody rady. Oczywiście Konrad Krönig był wówczas w  opozycji większościowej.
Kolejny zarzut do mnie, to głosowania na niekorzyść miasta i odpowiedzialność za dług wynoszący około 100 milionów złotych. Wypomina mi się między innymi sprawę Energetyki Cieplnej, chodziło wówczas o sprzedaż udziałów, za którą to podniosłem rękę. Niech znowu przemówią fakty! Na radnego wybrano mnie w listopadzie 2010 roku, ślubowanie złożyłem w grudniu, a więc czynną funkcję pełniłem od 2011 roku, gdy zadłużenie wynosiło 94 miliony złotych. W następnych latach kształtowało się ono następująco: 2012 r.-115 milionów, 2013 r.-105 milionów, 2014 r. – 100 milionów. Jestem więc współodpowiedzialny za przyrost długu, per saldo o 6 milionów złotych. A na jaką kwotę została zadłużona gmina, gdy Konrad Krönig był w koalicji rządzącej miastem?
Co do zarzutu sprzedaży udziałów EC – chodzi o 24 proc. udziałów za 8 milionów złotych – to nie przeczę, głosowałem za sprzedażą. Przypomnijmy jednak: to był 2012 rok, zadłużenie zaś było rekordowe i miastu groził zarząd komisaryczny, ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami. Podobnie głosował guru Kröniga, pan Kobierski. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że gmina posiadała wówczas tylko 37 proc. udziałów spółki, czyli pakiet mniejszościowy, a więc nie miała wiele do powiedzenia. Pierwsza sprzedaż nastąpiła w 2000 roku, wówczas do spółki przystąpił nowy udziałowiec MVV Polska, a prezydentem miasta był wtedy Lubosław Langer.
Powyższych wyjaśnień nie można w żadnym wypadku pomijać przy dochodzeniu do prawdy o zadłużaniu się miasta. Tymczasem krytyka polityków PiS-u i jego sympatyków przez totalną opozycję jest ślepa i nieuczciwa. Roman Wojcieszek jest pomawiany o wszystko, co najgorsze… Tymczasem on tych pieniędzy nie przejadł, co czyni dziś jego następca. Za prezydentury Wojcieszka wykonano inwestycje o wartości ponad 200 milionów złotych, wspomnę chociażby o remoncie MCK, Placu Staffa, budowie hali sportowej, lodowiska, o remoncie Muzeum Orła Białego, o modernizacji Rejowa, rekultywacji Benzylu, budowie orlików, placów zabaw, o nowych przyłączach do sieci kanalizacyjnej, o remontach jezdni, chodników…
A zapytajmy obecnego prezydenta o jego dokonania. Najwięcej ma… likwidacyjnych. To jest – miejmy nadzieję – ostatni prezydent, specjalista od zwijania Polski.
Kończąc tę przydługa odpowiedź, ale pytanie było zasadnicze i ważne… Mogę bez obaw spojrzeć w lustro, nie obawiam się, że zobaczę pustostan. Mam wiele pomysłów, także ten najważniejszy, jak szybciej spłacić dług i wyjść na swoje…

            – Wygrał pan ubiegłoroczny ranking kieleckiego „Echa dnia“ na najlepszego radnego w Skarżysku, zdobywając 884 głosy. „Srebrny” radny miał aż o 365 głosów mniej! Jakie cechy, osiągnięcia dostrzegli uczestnicy tego plebiscytu, że tak gremialnie pana poparli?
          – Nie jestem ideałem, który nie popełnia błędów. Myślę jednak, że wyborcy dostrzegli i sprawiedliwie ocenili moją aktywność. Świadczyć może o tym ponad 100 interpelacji, jakie złożyłem podczas obrad Rady Miasta Skarżyska-Kamiennej. Poza tym, a może przede wszystkim, nagrodzona została moja cierpliwość i postawa polityka-sługi.  Jestem osobą, która potrafi słuchać i zawsze dla każdego znajdzie czas. Przypomnijcie sobie szanowni wyborcy, choćby telewizyjne programy interwencyjne, dyskusje posłów. Wszyscy chcą mówić i pouczać, jak się jeden z drugim dorwie do głosu, to mikrofon rozgrzewa się do czerwoności i nic z tego nie wynika, bo nawet nie wiadomo o co im chodzi. W dzień targowy  na Rynku w Dolnej Kamiennej jest mniejszy rejwach. Powtórzę, uważne wysłuchanie rozmówcy, to wyraz szacunku, podstawa dialogu i najkrótsza droga do kompromisu. Nauczmy się słuchać ludzi i doceniać ich problemy, rady…

          – Chwilę po ukazaniu się informacji o zgłoszeniu pańskiej kandydatury przez PiS jeden z internautów napisał w TSK24. pl kilka ważnych i mocnych zdań. Oto fragment tego wpisu: „Qq 27.06.2018 Brawo. Nie myślałem, że stanie Pan w walce z lokalnym układem. Ma Pan mój głos. Może ktoś kiedyś naprawi patologię i będzie jak w Starachowicach, życzę odporności bo zaraz zacznie się pewnie okrutna i zajadła walka o utrzymanie >menedżerów< przy darmowych korytach”.
O jakim tu układzie mowa?

          – Nie da się ukryć, że obecny prezydent stworzył wokół siebie jakiś nowy byt! Patologiczny. Nazywamy go bytem znajomków. Kupił sobie Radę Miasta, dając radnym i ich rodzinom szczególne możliwości dobrego zarobku. Służę przykładami… W spółkach i jednostkach organizacyjnych podległych gminie pracę dostało trzech radnych. Syn jednego z radnych został zatrudniony w spółce gminnej, inny radny załatwił pracę córce w gminnej jednostce. Żona zapobiegliwego radnego została zatrudniona w Urzędzie Miasta, a matka kolejnego radnego została dyrektorką szkoły. Na fotelach prezesów spółek gminy zasiedli koledzy prezydenta. Powołani zostali na te stanowiska nie w drodze konkursu, ale dzięki zobowiązującej znajomości.
To tylko fragment notesu z przykładami jak tworzy się i działa układ: nowy byt znajomków.

             – Jaki będzie motyw przewodni pańskiej kampanii wyborczej, a potem – miejmy nadzieję – prezydentury?
          – Nie mam asa w rękawie, którym powaliłbym konkurentów. Nie będę obiecywał rzeczy nierealnych. Mam natomiast solidny program, nad którym pracowałem, jako radny. By w pełni wykorzystać zawartą w nim szansę dla Skarżyska i zwielokrotnić korzyści, podjąłem trud skorelowania i wpisania, wkomponowania POTRZEB NASZEGO MIASTA I ASPIRACJI JEGO MIESZKAŃCÓW w niezwykle ofensywny PLAN PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO. To pozwoli nam skupić przedsiębiorców, inwestorów, banki, ludzi z inicjatywą wokół podejmowanych zadań. Mój program oparty jest na 7 obszarach, w nich zawarta jest wizja rozwoju miasta. Tej wizji brakowało, niestety, wielu poprzednikom w ratuszu. Wizją NIE jest bowiem sensacyjny, kolorowy projekt budowy Arki Noego i inne obiecanki bez możliwości realizacyjnych, lecz bardziej realne potrzeby mieszkańców. Przywrócenie szkoły Podstawowej nr 9 do sieci szkół jest takim przykładem. Na edukacji nie można oszczędzać. By miasto się rozwijało mieszkańcy muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki, dlatego przystąpienie Gminy Skarżysko-Kamienna do Programu Mieszkanie Plus uważam za priorytet. Wprowadzenie dodatkowych usług opiekuńczych i wspierających seniorów świadczonych w miejscu ich zamieszkania... 
 
            – Przed panem szansa, by wprowadzić Skarżysko - jako jego prezydent - w sto pierwszy rok suwerennej Polski. A gdyby później powiodła się reelekcja, to inaugurowałby pan sto pierwszy rok Skarżyska, jako miasta. Piękne rocznice... Uczące i zobowiązujące... Właśnie, jakie nauki i doświadczenia – w szczególności dwudziestolecia międzywojennego, które uczyniło z naszego miasta wielki ośrodek przemysłowy i węzeł kolejowy – ubogaciły pański program wyborczy?
          – Jedną z podstaw potęgi każdego państwa i wielkości każdego narodu jest jego kultura, a więc: nauka, literatura, sztuka, obyczaj, życie polityczne i społeczne, wreszcie kultura materialna. Skarżysko w okresie międzywojennym rozwijało się w imponującym tempie. Liczebność miasta w tym okresie powiększyła się trzykrotnie. Wtedy też Skarżysko budowało swój szkielet-kręgosłup oparty na Polskich Kolejach Państwowych i na Zakładach Metalowych, które rozwijały się w pełnej symbiozie z miastem. Ten dziejowy, niezwykle sensowny i mądry projekt, choć trochę popękany, wciąż ISTNIEJE, ŻYJE, TRWA... Wokół tego projektu będę się starał skupić nasz wysiłek inwestycyjny, intelektualny, nadając mu rangę szczególnego planu dla miasta, wspartego i wzmocnionego świadomością patriotycznego obowiązku wobec przyszłych pokoleń skarżyszczan.

            – Złodziejska transformacja, której ojcem był Balcerowicz doprowadziła Polskę do ruiny. Skarżysko stało się – niestety – jej symbolem, biło krajowe rekordy bezrobocia, ubóstwa i emigracji zarobkowej. Ale miejscowa władza była z siebie zadowolona, nie miała sobie nic do zarzucenia.
Jak by pan skomentował moje refleksje. Jakie były główne grzechy rządzących miastem? Jakie szanse zmarnowano?

          – Transformacja Balcerowicza była jednym z głównych powodów zahamowania rozwoju miasta. Niemalże z dnia na dzień kilka tysięcy osób utraciło u nas pracę. Ludzie zostali pozbawieni środków do życia, gwałtownie zmalały też dochody budżetu miasta, co z kolei ograniczało możliwości pomocy rodzinom, które popadły w nędzę. Byliśmy świadkami tak zwanego efektu domina. Bankructwo jednej firmy powodowało bankructwo kolejnej. Poległy wówczas nie tylko giganty, jak Mesko, PKP, Odlewnia i Emaliernia, Kombinat Budowlany, ale także spółdzielnie pracy, a nawet warsztaty rzemieślnicze… W poprzedniej książce o Skarżysku pt. „A wierzby szumią, szumią, szumią…” ubolewał pan m.in. nad upadkiem i rozgrabieniem Fabryki obuwia, która produkowała obuwie dla dzieci, z prawdziwej, delikatnej skóry, wygodne, zdrowe, trwałe i modne. Zgadzam się z tym,  co pan napisał, że dyrekcja oraz władze miasta, a nade wszystko  związkowcy, nie podjęli nawet próby ratowania tego rynkowego, eksportowego zakładu.
Załamała się produkcja, załamał się rynek wewnętrzny. Kraj został zalany produktami pochodzącymi z czyszczenia magazynów na Zachodzie. Ale twórcy szokowej terapii to nie obchodziło. On rujnował gospodarkę, sprzedawał co się dało za bezcen… Czyżby upadek Polski cieszył go?
Ludzie byli przerażeni i bezradni. Podobną terapię, tym razem pod dyktando Brukseli, zafundował nam kilkanaście lat później rząd PO z tzw. ludową przystawką. Symbolem tej reformy było zniszczenie przemysłu stoczniowego, który należał do najnowocześniejszych w Europie oraz transportu kolejowego, co w szczególności dotknęło Skarżysko.
           Odpowiedź  na to pytanie zakończę pouczająca refleksją. Dotychczasowe reformy nie mogły się powieść, choćby dlatego, że ciążył na nich pierworodny grzech generalski. Mało kto już dziś pamięta, że 13 grudnia 1981 roku WRON-a krakała, iż jedną z ważnych przyczyn wprowadzenia stanu wojennego był kryzys gospodarczy i konieczność jego przezwyciężenia. Strzelaniem do górników generał uzdrawiał gospodarkę! Kolejne plany ratowania, odnowy i rozwoju przemysłu i rolnictwa były, niestety, opracowywane przez ludzi powiązanych, na różne sposoby, jak nie z generałem Jaruzelskim, to z bohaterami układu okrągłostołowego.  

            – Przygotowując się do rozmowy z panem zadałem wiele pytań wielu osobom: starym znajomym, czyli moim rówieśnikom, głównie z Dolnej Kamiennej, ich dzieciom a nawet wnukom... Przywiodłem także na pamięć opinie. które kiedyś usłyszałem od osób szczególnie uwrażliwionych na otaczający nas świat. Ludzi powszechnie znanych i szanowanych.
Gdyby nie ta chwila nostalgii, to obawiam się, że przeoczylibyśmy „najzwyklejszy, ludzki wymiar programu kandydata na prezydenta Skarżyska”... Znana poetka Ziemi Kieleckiej, Elżbieta Jach tak zakończyła jeden ze swoich wierszy: „Ze wszystkich ulic każdego miasta, najważniejszy jest RYNEK i basta! Gdzie jest w Skarżysku Prawdziwy Miejski Rynek z Ratuszem i zegarem na wieży? Brak takiego Rynku w mieście, to brak duszy(!) Może dlatego tak trudno nam się dogadać, bo nie ma gdzie się spotkać  żeby pogadać” – zastanawia się poetka i ja razem z nią.
Tymczasem specjaliści od wizerunku proponują „miasto na szlaku”. Skarżysko staje się „ekskluzywną sypialnią Kielc i Radomia” (siedliska w lesie).
Prawdziwa zaś wizytówka, ulica  wspomnień - Staszica - popada w ruinę.
A przecież na Staszica wszystko się zaczęło... I handel. I rzemiosło. A nawet szkolnictwo średnie...
Czy gotów jest pan złożyć dziś wyborcom solenne przyrzeczenie, że na STULECIE MIASTA (1923) gotowy będzie Deptak Handlowo-Usługowy Staszica, połączony schodkami z Deptakiem nad Kamienną? (przed czterema laty o to samo prosiła nowego prezydenta Skarżyska wspomniana wyżej poetka Elżbieta Jach).  

          – Też mi brak Rynku, gdzie bije serce miasta. To ważne miejsce dla mieszkańców. Gdy zostanę wybrany prezydentem, to podejmę działania, by taki prawdziwy, miejski rynek powstał. Zacznę od wyboru miejsca. Sądzę, że szczególnie wiele do powiedzenia będą tu mieli historycy, urbaniści, ale i – jak widać – poeci.
Staszica… Pamiętam czas, gdy ta ulica tętniła życiem. Mama zabierała mnie często na zakupy, do najlepszych sklepów, które znajdowały się tam, co krok. Przedstawił mi pan interesującą propozycje i zadał bardzo trudne, ale sensowne pytanie o dalszy los tej ulicy.
No właśnie, Staszica? Ale i Rynek? Dwie bliźniacze sprawy. Sądzę, że pilniejszą jest popadająca w ruinę, kiedyś pierwsza, główna ulica w mieście. Nawierzchnia, oświetlenie, to nie problem, lecz remont kamieniczek i kamienic, to już o wiele poważniejsze przedsięwzięcie. Co mogę obiecać, tak od razu, już teraz? Pańskie pytanie, skierowane do mnie, zadałbym – jako prezydent Skarżyska – właścicielom nieruchomości, lecz nie z zamiarem zepchnięcia problemu na ich barki, ale celem wspólnego znalezienia satysfakcjonującej wszystkich odpowiedzi. A ten termin? Na stulecie?! To byłby niewątpliwie  patriotyczny doping… Wie pan, jestem bliski podjęcia się tego wyzwania…

            – To niepowtarzalna szansa, aby zapisał się pan w historii Skarżyska jako MARIUSZ DAM RADĘ… Na koniec pytanie tylko z pozoru łatwe: o co chciałby pan być jeszcze zapytany i dlaczego?
          – Pytanie na które chciałbym odpowiedzieć? Może takie, jakim mottem życiowym się kieruję? Odpowiadam: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.( Jan Paweł II).

Rozmawiał: Ryszard Bilski



Ostatnie komentarze

  • Były miłośnik komunikacji powiedział(a) Więcej
    Cz to prawda że, kierowcy MKSu w okresie świątecznym zamierzają wzorem Policjantów udać się na zwolnienia... 13 godzin temu
  • MRF powiedział(a) Więcej
    Źródła kłopotów miasta szukałbym w latach 1993-1998, kiedy to była szansa na śmiałą wizję rozwoju. Takim... 17 godzin temu
  • MCHAŁ 30 lat T S K powiedział(a) Więcej
    Jak go odwołać . PROTESTY CZY REFERENDUM . 18 godzin temu

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja TSK24.pl nie bierze za nie odpowiedzialności. Nick nie jest zastrzeżony dla jednego użytkownika.
Serwis nie ma obowiązku publikacji nadesłanych materiałów. Materiały nie zamawiane przez Serwis Informacyjny TSK24.pl nie podlegają zwrotowi. Autorzy materiałów publikowanych w serwisie wyrażając zgodę na ich publikację przenoszą jednocześnie prawa do nich na rzecz Serwisu Informacyjnego TSK24.pl. Serwis zastrzega sobie również prawo do wykorzystywania zamieszczanych materiałów w celach promocyjnych i reklamowych na wszelkich polach ekspozycji.
Wszystkie Prawa Zastrzeżone - Żadna część jak i całość materiałów zawartych w portalu TSK24.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie.
Wszelkie wyżej wymienione postępowanie bez pisemnej zgody wydawcy - PPHU MPC-TECH ZABRONIONE!