Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

Ostatnia droga Marszałka - Piotr Jan Nasiołkowski

  ...Kiedy prowadzony przez skarżyskich maszynistów pociąg minutę po godzinie dwudziestej trzeciej zatrzymał się na dworcu ich rodzinnego miasta - młodzież szkolna zebrana na wiadukcie spinającym przedzielone torami kolejowymi na dwoje Skarżysko-Kamienną, zaintonowała skomponowaną naprędce ku czci Marszałka żałobną pieśń; „To nieprawda, że Ciebie już nie ma... To nieprawda, że leżysz już  w grobie...”.

W miejscu, gdzie trakt wiodący z Jastrzębia do Gąsaw Plebańskich, nieopodal tej wsi rozwidla się, przecinając jedną swą odnogą równoległe do drogi tory kolejowe łączące Warszawę z Krakowem - od roku 1930 - niewzruszenie trwa przydrożny, biały, kamienny krzyż...  Koślawy napis wyryty na jego podstawie niewprawną ręką głosi, że krzyż został ufundowany przez Karola Sasala, zięcia mojego pradziada - Mikołaja Nasiołkowskiego, który dokładnie – co do dnia – urodził się na dziesięć lat przed Józefem Klemensem Piłsudskim.

   

Fot. 1. Przydrożny krzyż ufundowany przez Karola Sasala
    

Fot.2. Karolina i Karol Sasalowie

    Karol Sasal, małżonek młodszej siostry mojego dziadka Karoliny - był kamieniarzem. W wieku pięćdziesięciu dwóch lat, zmarł przedwcześnie na pylicę. Zdarzyło się to w dniu 26 listopada 1935 roku, czyli pół roku po tym, jak nieopodal ufundowanego przezeń przydrożnego krzyża; późnym wieczorem 18 maja 1935 roku, przejechał specjalny pociąg, wiozący z warszawskiego Okęcia do królewskiego Krakowa przeszkloną trumnę ze zwłokami wąsatego Marszałka, który zwykł mawiać, że „Świnią jest ten, kto w swej młodości nie był socjalistą”.

    Na podnóżku tego przydrożnego krzyża - koślawe litery układają się  w błagalne wołanie: „Przez Twą Chryste srogą mękę podaj duszom w czyścu rękę”... Cóż w tym dziwnego, że z ortograficznym błędem skoro umiejętność pisania i czytania była wszak -  w tamtym czasie - prawdziwą rzadkością. Zatem wielce jest prawdopodobne, że kamieniarz Karol Sasal, także był analfabetą. Z tej też zapewne przyczyny wycięcie liter na cokole krzyża zlecił swojemu najstarszemu synowi Zygmuntowi, który sztukę czytania i pisania posiąść już zdołał, gdyż - jak raz właśnie-  zakończył swoją siedmioletnią edukację  w jastrzębskiej szkole powszechnej. Więc czternastoletni Zygmunt Sasal wyciął w kamieniu błagalną inskrypcję. Najlepiej - jak umiał. A i tak przecież koślawo. I w dodatku jeszcze z tym nieszczęsnym błędem...

   

Fot. 3. Czternastoletni Zygmunt Sasal

     Któż mógł to wiedzieć, któż mógł przypuszczać wówczas, gdy obok tego wapnem pobielonego, kamiennego, przydrożnego krzyża przejeżdżał żałobny pociąg z przeszkloną trumną Marszałka umocowaną na armatniej lawecie, że dziewiętnastoletni Zygmuś Sasal, w przyszłości już całkiem niedalekiej, miał zostać żołnierzem stacjonującego na Okęciu 1. Pułku Lotniczego, by potem, po przedostaniu się do Anglii przez Rumunię i Francję  - zasiadać w wieżyczce strzeleckiej Vickersa Wellingtona jako strzelec pokładowy w 304. dywizjonie bombowym RAF – u. Za swoje czyny bojowe został odznaczony trzykrotnie Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari... Zestrzelony nad Zatoką Biskajską w dniu 1 listopada 1942 roku - nie powrócił ze swojego czterdziestego szóstego lotu bojowego,...

  

Fot. 4. Kapral Zygmunt Sasal
    

Fot.5. Pamiątki pozostałe po kapralu Zygmuncie Sasalu

    Tamtego majowego wieczora - wśród zebranych na szydłowieckim dworcu mieszkańców okolicznych wsi oddających ostatni hołd pierwszemu Marszałkowi Rzeczypospolitej, nie mogło oczywiście zabraknąć także mojego wąsatego dziadka – Józefa Nasiołkowskiego. Ostatecznie był przecież imiennikiem Zmarłego Marszałka, który za swego żywota głowę zwykł był przykrywać czapką zwaną maciejówką.

    Ma się rozumieć; na peron szydłowieckiej stacji, dziadek Józef przyprowadził wszystkich swoich synów. Najstarszy z nich; stryj Stefan miał wówczas lat prawie dwadzieścia, mój ojciec Edward - nieco ponad siedemnaście, stryj Piotrek był od niego - co do dnia - o równiuteńkie dwa lata młodszy, zaś mój najmłodszy spośród moich stryjów - Kazik chłopczyną był wówczas zaledwie dwunastoletnim.

    Stefan, ten najstarszy spośród braci mojego ojca, za dwa i pół roku miał zostać żołnierzem 30.Poleskiego Pułku Artylerii Lekkiej... I zaginąć bez śladu we wrześniu 1939 roku...

  

Fot. 6. Bombardier Stefan Nasiołkowski

    Tamten specjalny i zarazem żałobny pociąg z przeszkloną trumną Marszałka prowadziło dwóch maszynistów I klasy ze Skarżysku-Kamiennej i zatrudnionych w tamtejszej parowozowni. Zostało udokumentowane, że zaszczyt ten przypadł w udziale Michałowi Wasilewskiemu i Eugeniuszowi Grzegorzewskiemu. Kiedy prowadzony przez skarżyskich maszynistów pociąg minutę po godzinie dwudziestej trzeciej zatrzymał się na dworcu ich rodzinnego miasta - młodzież szkolna zebrana na wiadukcie spinającym przedzielone torami kolejowymi na dwoje Skarżysko-Kamienną, zaintonowała skomponowaną naprędce ku czci Marszałka żałobną pieśń; „To nieprawda, że Ciebie już nie ma... To nieprawda, że leżysz już  w grobie...”.

Fot. 7. Rozkład jazdy specjalnego pociągu pogrzebowego z trumną
             Marszałka Józefa Piłsudskiego
  

Fot. 8 i 9. Maszyniści ze Skarżyska-Kamiennej.
             Panowie; Michał Wasilewski i Eugeniusz Grzegorzewski

    Zdążając do Krakowa, pociąg pogrzebowy nie zatrzymywał się bynajmniej na każdej mijanej stacyjce. Lecz i tak wieść o jego przejeździe gromadziła wzdłuż trasy przejazdu tego jedynego w swym rodzaju pociągu tłumy mieszkańców okolicznych wsi. Wieśniacy gromadzili się zarówno na licznych stacyjkach, jak i wzdłuż torów kolejowych. Wszędzie płonęły pochodnie i ogniska.

    Osiemnastego maja 1935 roku; żałobny pociąg specjalny, wjeżdżając o godzinie 22.45 pomiędzy perony szydłowieckiej stacji, zgodnie z instrukcją, zwolnił tempo jazdy do zaledwie 10 km/godz. Wagon z trumną Marszałka powoli przetoczył się pomiędzy szpalerem utworzonym ze stojących na peronie milczących mieszkańców okolicznych wsi. Mrok majowego wieczoru rozświetlały trzymane w ich rękach płonące pochodnie. W ten oto uroczysty sposób wieśniacy żegnali Marszałka Józefa Piłsudskiego, odbywającego właśnie swoją ostatnią podróż.

    Ten milczący szpaler żegnających nie ograniczał się bynajmniej jedynie do stacyjnych peronów. Żegnający Marszałka ludzie stali wzdłuż całej trasy pociągu - aż do samego Skarżyska. Spontanicznie przyklękali w momencie, kiedy mijał ich ten jedyny w swoim rodzaju żałobny pociąg specjalny, jadący co najwyżej - z prędkością 50 km/godz.

    Wśród żegnających zmarłego w dniu 12 maja 1935 roku onegdajszego towarzysza Wiktora, który już prawie przed laty siedemnastu wysiadł z PPS-owskiego tramwaju na przystanku „Niepodległość”, oprócz mojego ojca i jego rodzonych braci, w żałobnym, milczącym tłumie - tkwili też jego cioteczni bracia. Z całą pewnością byli tam wtedy dwaj młodsi synowie Karoliny Sasal: Władek  i Olek. Być może był tam też i ten jej syn najstarszy - Zygmunt, co autorem był napisu na krzyżu przydrożnym.... Choć wcale nie jest to aż takie pewne, gdyż w tamtym czasie, mogło go nie być w rodzinnych Gąsawach. Wiadomo bowiem, że Zygmunt Sasal w latach 1935 - 1936 przez okrągły rok pracował jako ślusarz w wytwórni samolotów w Białej Podlaskiej, gdzie montował silniki lotnicze. Ale niewątpliwie, wśród tłumu żegnających Marszałka tkwili oprócz stryja Stefana i wuja Zygmunta - także i ci chłopcy, którzy latem roku 1930 - uczestniczyli w obozie strzeleckim, przygotowując się już wtedy do tego, by stać się żołnierzami w zmaganiach wojny mającej wybuchnąć za lat kilka...

   

Fot. 10.  Rok 1930. Uczestnicy obozu strzeleckiego w Jastrzębiu.

    Paradoksalne wydawać się może, że oto teraz, ci sami polscy chłopi, którzy zaledwie dwadzieścia jeden lat wcześniej, czcili pamięć rosyjskiego cara Aleksandra II przez Polaka wszak zabitego - oddawali dziś hołd pamięci zasłużonego niebywale Polsce twórcy naszej państwowości. Swą obecnością przy trasie przejazdu żałobnego pociągu czcili oto pamięć Naczelnika Józefa Piłsudskiego, polityka znanego przecież ze swojego wybitnie antyrosyjskiego nastawienia. Pozorność tego paradoksu wytłumaczyć można jedynie tym, że nie zaznawszy nigdy wcześniej smaku wolności, włościanie nasi za całą swoją wolność uznać zapewne wcześniej musieli akt wyzwolenia ich z pańszczyźnianego jarzma. W pełni zatem jest zrozumiałe, że ich cześć dla obcego, zaborczego władcy wynikała, o ironio, właśnie z odwiecznej tęsknoty za wolnością.

    Jest również oczywiste, że niebagatelny wpływ na postawę polskich chłopów uzewnętrznianą właśnie okazywaniem czci zmarłemu Marszałkowi musiały mieć także nadziały ziemi otrzymane przez włościan na mocy uchwalonej przez Sejm w dniu 15 lipca 1920 roku – a więc w czasie trwania wojny z Rosją Sowiecką - ustawy o reformie rolnej, co na polskiej wsi kojarzone było nierozerwalnie z osobą Marszałka Józefa Piłsudskiego, ówczesnego Naczelnika Państwa. Tłumy, zgromadzone tamtej majowej nocy wzdłuż torów kolejowych, zdają się jednoznacznie świadczyć o mentalnej przemianie polskich włościan, wynikającej z docenienia własnej, suwerennej państwowości. Dziś oto czcili oni dzieło tego, który był dla nich symbolem przemian pozwalających na posmakowanie wolności innej, niźli ta, przez rosyjskiego cara im łaskawie darowana. Ale nie wolno przy tym nigdy zapominać, że ta mała wolność od pańszczyzny, stanowiła jednak dla chłopów cząstkę tej dużej wolności, która wszak nie była nam dana przez kogokolwiek.

        Wolność nie dana, a więc ta najprawdziwsza, najcenniejsza...  

    Rzec można, że ten ogólnonarodowy żal po śmierci Józefa Piłsudskiego oraz cześć pośmiertnie, powszechnie mu oddawana - była namacalnym symptomem funkcjonowania jego legendy; już za życia Marszałka. Zaś ceremoniał pogrzebowy, cała celebra przewiezienia zwłok Józefa Piłsudskiego ze stolicy na krakowski Wawel - to działanie niewątpliwie propagandowo celowe, mające służyć utrwaleniu tejże legendy na całe wieki. Nie jest to pewne, ale ponoć w uroczystościach pogrzebowych swojego prominentnego polskiego stryja - uczestniczyły osierocone już przed laty, dalekowschodnie dzieci Bronisława Piłsudskiego,  tj. Sukezo Piłsudski oraz Kyo Piłsudska...

    Zarazem nikt wtedy jakoś nie wspominał prawie czterystu śmiertelnych ofiar zamachu majowego, ani też dręczonego przez piłsudczyków w wileńskim więzieniu, zmarłego dopiero co, bo w dniu 21 kwietnia 1935 roku, generała brygady Bolesława Jaźwińskiego… W ogóle cicho jakoś było o losie wszystkich czterech generałów więzionych po zamachu majowym w Wilnie… Cisza panowała także w temacie polityków więzionych w Twierdzy Brzeskiej… Jedni o tym wszystkim nie wiedzieli. Inni zaś wiedzieć nie chcieli. Jeszcze inni wprawdzie wiedzieli, ale wszelkie czyny zmarłego Marszałka bezkrytycznie pochwalali.

    Pamięć o wspaniałych dokonaniach i tragicznych losach generałów Tadeusza Jordan - Rozwadowskiego oraz Ostoi - Włodzimierza Zagórskiego dość skutecznie została zamurowana w mrocznej jaskini historycznego niebytu, gdyż zgodnie z wolą rządzącego obozu sanacyjnego do historii miał przejść wyłącznie Marszałek Józef Piłsudski. A nie jego ofiary! I tak to już pozostało właściwie do dzisiaj!

    Ilekroć jadę tą trasą pociągiem, nigdy nie pomijam okazji, by z okna wagonu nie popatrzeć na wysadzaną topolami drogę, ciągnącą się wzdłuż torów kolejowych. Przy tej drodze łączącej Gąsawy z Jastrzębiem niewzruszenie trwa biały, przydrożny krzyż, który - wówczas - z milczącą zadumą żegnał Marszałka Piłsudskiego, a od osiemdziesięciu pięciu już lat nieprzerwanie - żegna zmierzających swą ostatnią drogą wszystkich mieszkańców rodzinnej wsi mojego ojca, jak też  i sąsiednich  Gąsaw Rządowych....

 


Delegacja niemiecka w kondukcie pogrzebowym Marszałka Józefa Piłsudskiego.
W jej składzie Hermann Goering i ambasador III Rzeszy w Warszawie von Moltke



Generałowie wciągają wagon z trumną Piłsudskiego na dworzec w Krakowie



Jadący pociąg pogrzebowy z ciałem Marszałka


Józef Piłsudski


Piłsudski - Marszałek  trumnie


Pociąg pogrzebowy Piłsudski

 



Pociąg pogrzebowy z ciałem Marszałka Józefa Piłsudskiego stojący na peronie


Pośmiertne zdjęcie Marszałka Piłsudskiego


Przeszklona trumna Piłsudskiego na lawecie armatniej



Skarżysko- Kamienna. Dekoracja żałobna honorująca pamięć marszalka Piłsudkiego

 



Wprowadzanie na Wawel trumny ze zwłokami Piłsudskiego


Piotr Jan Nasiołkowski      
                     
Ilustrujące artykuł fotografie pochodzą z archiwum autora, a także zostały udostępnione przez Panią Annę Rynkar oraz Pana Witolda Rawskiego - za co wyrażam serdeczne podziękowania. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Ostatnie komentarze

  • aesop powiedział(a) Więcej
    prosze o wyrozumialosc,to co napisalem to tylko fragment tego co bym chcial napisac,zycze wszystkim w skarzysku zeby... 12 godzin temu
  • aesop powiedział(a) Więcej
    a ja ci tak powiem tak,czepiasz sie takich ktorzy nie sa w stanie tobie dorownac,troszke poczytales,troszke... 12 godzin temu
  • Kamila powiedział(a) Więcej
    Może najpierw trzeba być na miejscu a dopiero oceniać
    20 godzin temu