Bażant łowny (Phasianus colchicus) jest jednym z większych ptaków występujących na terenie Skarżyska-Kamiennej.
Jednym z miejsc, gdzie można spotkać te piękne ptaki z rodziny kurowatych, są łąki między ulicą Ekonomii a rzeką Kamienną.
Żyjące tutaj bażanty są nieufne, unikają kontaktu z człowiekiem, przez co są dość trudne do bliskiej obserwacji, a co za tym idzie- do fotografowania.
Niestety, nie ma co się dziwić, ponieważ to właśnie człowiek jest jego największym wrogiem. Zamiast chronić te zjawiskowe ptaki i zapewnić im jak najlepsze warunki egzystowania, znajdą się tacy, którzy uprzykrzą im życie.
Tak w tym roku płonęły tereny lęgowe skarżyskich bażantów...
Droga O.S. brak wypalania traw też niestety zaburza równowage w przyrodzie
O.S.
2009-07-29 13:45 UTC
Proszę o uzasadnienie tego stwierdzenia....
abc
2009-07-29 19:00 UTC
Drogi januszu- wypalanie traw zaburza równowagę w przyrodzie, a twierdzenie czegoś wręcz przeciwnego to totalna bzdura.
Wypalanie traw nie przynosi ŻADNYCH korzyści, a jedynie same straty. 1)Poza emisją masy CO2 i innych gazów do atmosfery zostają zabite setki zwierząt które nie zdążą uciec, a co za tym idzie zostają zachwiane łańcuchy pokarmowe, nie wspominając o równowadze okolicznych populacji.
2)Wypalanie traw niszczy florę glebową (chodzi głównie o mikroorganizmy glebowe), która ma decydujące znaczenie przy rozkładzie substancji organicznej co z kolei odgrywa się na zubożeniu i degradacji siedliska. Bo mitem (o ile nie dosadniej BZDURĄ) należy nazwać twierdzenie, że wypalanie użyźnia glebę.
maslik
2009-07-30 06:58 UTC
Bażant jest gatunkiem obcym i nie powinno go u nas być. Jego populacja jest cały czas zasilana osobnikami z hodowli po to by myśliwi mieli do czego postrzelać. Jest najprawdopodobniej jednym z czynników który odpowiada za wymarcie rodzimego cietrzewia w naszym województwie ( roznoszenie pasożytów, bezpośrednia konkurencja, zakłócanie toków ) a nie widaomo czy nie ma wpływu na np. kuropatwy. To, że jest ładny nie oznacza, ze powinien być składnikiem naszej fauny.
Człowiek nie jest jego wrogiem. Jest jego największym sprzymierzeńcem. Bez człowieka bażanta by w Polsce nie było.
Nie uważam też, zeby bażanty były były nieufne czy trudne w obserwacji. Wiosną samce mają w zwyczaju paradowanie w miejscach odkrytych i eksponowanych i nie są płochliwe. Zdradzają swoją obecność głosem i łatwo je podejść.
Co do wypalania traw, też jest to kwestia niejednoznaczna. Takie wypalanie jak powyżej jest na pewno bezmyślnym barbarzyństwem i żadnych korzyści przyrodzie nie przynosi.
Natomiast może być istotne dla ochrony siedlisk ubogich w składniki pokarmowe (a więc wymagających wyjałowienia a nie użyźnienia !!! ) takich jak wrzosowiska, murawy napiaskowe, różne postacie ubogich borów ( zanikające w Polsce !!!), murawy kserotermiczne a nawet łąki trzęślicowe. Dla takich wyjątkowych siedlisk, dla których tradycyjne użytkowanie takie jak wypas, koszenie czy grabiebie ścióły jest przeszłością ogień bywa jedyną szansą na przetrwanie unikatowych gatunków. Oczywiście część osobników ginie w płomieniach, ale na pozostałej przestrzeni pozostałe przy życiu mogą się rozmnażać i nadrobić straty. W czynnej ochronie przyrody powinna być taka furtka, oczywiscie po uzyskaniu stosownych zezwoleń i przy zachowaniu stosownych środków bezpieczeństwa (póki co niektóre rezerwty na Ponidziu zachowują swoje waloty tylko dzięki piromanom a tak być nie powinno).
W pozostałych przpadkach (jak nad Kamienną) wypalanie powinno być piętnowane i karane.
wiedzma
2009-07-30 08:38 UTC
miedzy ekonomii a rzeka kamienną... hm... to ja bym dodała cała gorną kolonię i młodzawy bo na przyleglych polach bażantów jest pełno, a młode są do tego stopnia bezszczelne, że wchodzą ci do ogródka i z sadzawki robią sobie wanne :/ wygonic też się nie dadzą ale slicznie wyglądaja :)
Olistka
2009-07-30 08:57 UTC
Oczywiście, bażanty głośno zdradzają swoją obecność pięknym krzykiem, nawet wchodząc na moje podwórko, ale gdy tylko próbuję do nich podejść, od razu uciekają, zwłaszcza gdy pod nogami szeleszczą stare liście. Pisałam o tych konkretnych bażantach, które udało mi się spotkać, a nie o całej populacji.
Na naszym terenie jest sporo obcych gatunków, ale to nie znaczy, by je niszczyć ! Nie twierdzę, że każdy człowiek jest wrogiem natury, są tacy, co z całych sił ją chronią, a są też tacy, którzy bezmyślnie lub celowo ją dewastują.
Skoro koła łowieckie wypuszczają na naszych terenach bażanta, to mają w tym jakiś cel i to niekoniecznie odstrzał, który w terenie zabudowanym jest chyba zabroniony.... Jakoś nie przypominam sobie, by u nas występowały cietrzewie.
Co do wypalania traw-
"Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880) określa:
* Art. 124. Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów.
* Art. 131. Kto: (...) wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary – podlega karze aresztu albo grzywny.
Zdaniem organizacji ekologicznych:
* brak jest uzasadnienia zarówno ekologicznego jak i rolniczego dla wypalania traw,
* wypalania skutkują negatywnie poprzez straty we florze i faunie oraz degradacją ekosystemu przyrodniczego ważnego w nowoczesnej gospodarce rolnej.
Podczas pożaru niszczona jest część niezbędnej dla żyznej gleby materii organicznej, w wyniku czego zostaje spowolniony proces tworzenia próchnicy (humusu). W trakcie spalania, redukcji i wyparowaniu ulegają związki azotu, a związki potasu i fosforu pozostają w popiele. Część soli mineralnych (fosforu i potasu) pozostających w popiele może być roznoszona przez wiatr, a przy opadach deszczu spłukiwana do rzek i zbiorników wodnych.
Podczas spalania materii organicznej w wysokich temperaturach tworzą się znaczne ilości szkodliwych związków takich jak dioksyny czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne."
maslik
2009-07-30 11:01 UTC
Olistko, polecam stronę TBOP : www.tbop.org.pl i tam projekt ochrony cietrzewia. Niestety mapka z 2003 jet już mocno nieaktualna, znacznej większości stanowisk już nie ma. Możesz również poczytać "Awifaunę Skarżyska .." na orgu.
Obecnie cietrzew przetrwał tylko w niedostępnych, izolowanych enklawach terenów otwartych w większych kompleksach leśnych (nie ma tam bażanta !!!). Na łąkach w sąsiedztwie mniejszych lasów jego miejsce zajął właśnie bażant.
Jedynym celem kół łowieckich w przypadku hodowli bażanta jest jego późniejsze pozyskanie. Nie ma innego uzasadnienia bo jest on gatunkiem azjatyckim, nie można się powołać na ochronę czy przywracanie gatunku. Oczywiście myśliwi nie wpuszczają go w miastach ale sztucznie zasilana populacja bez problemu powiększyła swój zasięg i na takie tereny.
Środowisko przyrodnicze nie jest miejscem na wpuszczanie i hodowlę gatunków obcych bo bardzo często zagrażają one rodzimym. Na przykład jeleń sika wpuszczony w celach łowieckich rozniósł pasożyty, które są bardzo znaczącym zagrożeniem dla przetrwania żubra. Wprowadzanie obcych taksonów przez człowieka jest drugą co do wazności (po niszczeniu siedlisk) przyczyna wymierania gatunków !!!
Dlatego, jak dla mnie, apele o ochronę bażanta, gatunku obcego i do tego bardzo pospolitego, są trochę nie na miejscu. Zwłaszcza gdy bez żadnego echa, świadomości społecznej i działań zapobiegawczych wygasają ostatnie stanowiska rodzimego cietrzewia w naszym województwie.
one
2009-07-30 11:32 UTC
maslik, moglbys dokladniej objasnic ten fragment jednej z poprzednich wypowiedzi, w ktorym piszesz o uzasadnieniu wypalania? Czy dobrze zrozumialem, ze dzieki wypaleniu jednych gatunkow (niepozadanych) inne (pozadane) przetrwaja? Moglbyc objasnic na konkretnych przykladach? Dzieki.
maslik
2009-07-30 18:55 UTC
Oczywiście.
Przykładem może być rezerwat Grabowiec - jedno z niewielu stanowisk dyptamu jesionolistnego w Polsce. Bez pożarów albo dawno zarzuconego wypasu podszyt tego lasu położonego na wyjątkowym podłożu (gips) byłby zbyt gęsty dla stepowego dyptamu i wielu innych rzadkich gatunków np. storczyków.
To samo może tyczyć się muraw kserotermicznych. Po zarzuceniu wypasu jedyną metodą usunięcia zbitej warstwy szczątków roślinnych (wojłoku stepowego) uniemożliwiających kiełkowanie rzadkich roślin stepowych jest wypalenie.
W obu powyższych przypadkach wypas byłby dużo lepszy bo nie powoduje śmierci drobnych zwierząt ale niestety jest to kosztowne i pracochłonne przedsięwzięcie. Jak by nie patrzeć po zarośnięciu siedliska zwierzęta te też by zginęły i to wszytskie.
Wrzosowiska są u nas siedliskiem w pełni zależnym od pożarów. Nie przypadkiem najlepiej zachowane występują na terenach poligonów.
Ubogie bory sosnowe, (w klasyfikacji botanicznej a nie leśnej ! ) i związane z nimi rośliny i zwierzęta (np. lelek, ginące motyle jak szlaczkoń szafraniec) również korzystają na pożarach (w przeszłości również na grabienia ścióły, zbieraniu chrustu) które "odżyźniają" siedliska i uniemożliwiają powstanie liściastych podszytów a sprzyjają porostom chrobotkon czy niektórym roślinom jak szczodrzeńce. Namiastką pożaru w borze jest dla przyrody zrąb zupełny ale to nie do końca to samo.
Również w okolicach Skarżyska można było zaobserwować pozytywny wpływ pożaru na przyrodę. Piękną łąkę trzęślicową i pobliski bór na Piętach nawiedził duży pożar. W kolejnych latach można było zaobserwować ekspansję rzadkiej i chronionej goryczki wąskolistnej i czarcikęsu (rośliny pokarmowej przeplatki aurinii - motyla zagrożonego wyginięciem). Pożar przyhamował również sukcesję, czyli zarastanie łąki.
Kolejnym ciekawym skutkiem pożaru są dorodne modrzewie polskie w lasach wokół Skarżyska. W 1854 tereny te nawiedził olbrzymi pożar, który umożliwił naturalne odnowienie modrzewia.
Istotne jest aby pożar w danym roku nie objął całego płatu siedliska a tylko jego część, tak aby np. bezkręgowce danego gatunku mogły zrekolonizować pożarzysko z terenu niewypalonego.
Jednym słowem to co dla leśnika albo zwykłego spacerowicza wydaje się tragedią, może być dużą szansą dla najrzadszych elementów fauny i flory. Ale tylko w pewnych, określonych i nie do końca jeszcze zbadanych warunkach.
maslik
2009-07-30 21:32 UTC
Przy wypaleniach w celu ochrony przyrody ważna jest jedna zasada. Spaleniu nie powinien ulec nie cały płat siedliska a tylko jego fragment. To pozwoli na jago rekolonizację przez bezkręgowce czy wrażliwsze na ogień rośliny z terenów nienaruszonych przez ogień.
Podsumowując, to co jest kataklizmem dla leśnika czy spacerowicza może być niepowtarzalną szansą dla unikalnych gatunków zwierząt i roślin. Ale tylko w pewnych specyficznych przypadkach.
Dla siedlisk pospolitych przynosi raczej straty.
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja TSK24.pl nie bierze za nie odpowiedzialności.
Nick nie jest zastrzeżony dla jednego użytkownika.
Serwis nie ma obowiązku publikacji nadesłanych materiałów. Materiały nie zamawiane przez Serwis Informacyjny TSK24.pl nie podlegają zwrotowi. Autorzy materiałów publikowanych w serwisie wyrażając zgodę na ich publikację przenoszą jednocześnie prawa do nich na rzecz Serwisu Informacyjnego TSK24.pl. Serwis zastrzega sobie również prawo do wykorzystywania zamieszczanych materiałów w celach promocyjnych i reklamowych na wszelkich polach ekspozycji.
Copyright 2009 TSK24.pl - Wszystkie Prawa Zastrzeżone - Żadna część jak i całość materiałów zawartych w portalu TSK24.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie.
Wszelkie wyżej wymienione postępowanie bez pisemnej zgody wydawcy - PPHU MPC-TECH ZABRONIONE!
Gratulujemy i trzymamy kciuki, ż...
Robić źle, nie robić też źle. Co...
Ze zdjęć widać, że wykonawca nie...
Mam 2 pytania - czy ten zielony ...
siwieje nam ten Prezydent od tyc...