Ja dużo zarobić i się nie narobić - z Jerzym Krauze, rodem ze Skarżyska, rozmawia w Warszawie — całkiem poważnie o „robieniu dużych pieniędzy” — Ryszard Bilski, też rodem ze Skarżyska
Podczas niedawnego, warszawskiego spotkania prezydenta Skarżyska-Kamiennej, Romana Wojcieszka ze skarżyszczaninami — mieszkającymi i pracującymi, albo już „emerytującymi” w stolicy — Jurek Krauze zaproponował spacer „oczyma wyobraźni” po urokliwych zakolach Kamiennej. W celach nie tylko turystycznych, ale i... zarobkowych.
Jerzy Krauze: — Widzicie — mówił nasz przewodnik — ile nad tą naszą wspaniałą rzeką rośnie wierzb. Szumią... Szumią... A mogłyby przynosić całkiem niezły dochód jako surowiec energetyczny. Gwarancją jest rosnące zapotrzebowanie na energię. Źródłem ponad 80 procent energii są dziś w świecie paliwa kopalniane: ropa naftowa, węgiel, gaz ziemny, pierwiastki promieniotwórcze, których zasoby w miarę eksploatacji kurczą się... Także w Polsce. Poszukuje się więc źródeł odnawialnych jakimi są: woda, wiatr, promienie słoneczne, a także biomasa.
Ryszard Bilski: — Nie każdy wie, co to jest biomasa...
— To produkt stały lub ciekły pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego, ulegający biodegradacji. Jednym z głównych źródeł biomasy na cele energetyczne jest drewno, jego odpady, w tym coraz częściej pochodzące z wierzby, bardzo popularnej rośliny wodolubnej, rosnącej na obrzeżach cieków wodnych i na terenach podmokłych. Nie boi się, tak licznych ostatnio, powodzi.
— To jest argument!
— Uprawa wierzby daje dodatkowe korzyści gospodarcze, społeczne, uaktywnia bowiem nieużytki, ogranicza bezrobocie, likwiduje emisję substancji trujących do atmosfery, do czego zobowiązuje nas, pod karą, Konwencja z Kioto.
— Podczas spalania wierzby też, szanowny Jurku, powstają dymy...
— Ale nie tak szkodliwe jak podczas, choćby, spalania węgla. Ale — podkreślmy — gdy spalana wierzba pochodząca z lewego brzegu Kamiennej „produkuje” pod kotłem dwutlenek węgla, to rosnąca w tym samym czasie jej „siostra”, po prawej stronie brzegu Kamiennej, pochłania ten dwutlenek. Bilans jest więc zerowy. Wierzba ma jeszcze inne, liczne zalety, które mogą uczynić z niej energetyczne paliwo przyszłości.
— Jakie to zalety?
— Powtórzę się częściowo — celowo — można ją uprawiać na ugorach, a ponadto odznacza się wielką plennością, dość powiedzieć, że przyrost wierzbowej masy drzewnej jest od 12 do 14 razy większy od przyrostu masy drzewnej w lasach.
— Czy rzeczywiście okolice Skarżyska są w jakiś szczególny sposób predysponowane do uprawy wierzby na cele energetyczne?
— Zdecydowanie! Na terenie miasta Skarżyska-Kamiennej, jak też sąsiadujących osiedlach o charakterze półwiejskim, istnieje wiele terenów stanowiących nieużytki rolne, gospodarcze. Wzdłuż rzek przepływających przez miasto — Kamienna, Kamionka, Oleśnica, Kaczka — znajduje się wiele nieużytków rolnych, w szczególności chodzi mi o tereny zalewowe, które są wprost wymarzone do uprawy, na przykład, wierzby wiciowej.
— Jak założyć plantację? Od czego zacząć?
— Zaczynamy jak z każdą uprawą, od przygotowania terenu pod pierwsze nasadzenia zrzezów wierzby, a więc od głębokiej orki przeprowadzonej najlepiej jesienią i od odchwaszczenia pola.
— Jakie gatunki wierzby polecasz?
— Szybko rosnące, krzewiaste... Najpopularniejsza jest konopianka, długokończysta, migdałowa. Katedra Hodowli Roślin i Nasiennictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zaleca polskie odmiany : Start, Sprint i Turbo.
— Jaki jest optymalny okres sadzenia zrzezów?
— Jesień, właśnie się zbliża. I, oczywiście, wiosna, ale to dopiero za pół roku. Na jednym hektarze obsada roślin może wynosić od 20 do 60 tysięcy sadzonek.
— Taka duża rozpiętość?
— Tak, bo zależy od wielu czynników, choćby od tego jaki cykl zbiorów wybierzemy, dwa, trzy lub czteroletni.
— Co radzisz?
— Dobre efekty uzyskuje się przy rzadszym sadzeniu zrzezów i zbiorach trzy lub czteroletnich. W Polsce najczęściej wysadza się około 40 tysięcy zrzezów na jeden hektar, zaś w Szwecji zaledwie 15 tysięcy sadzonek. Warto dodać, że Szwecja przoduje w uprawie wierzby energetycznej, więc warto się zastanowić.
— A nawożenie?
— Na początek solidna dawka startowa fosforu i potasu, a potem można się ograniczyć do osadów ściekowych z komunalnych oczyszczalni ścieków. W Skarżysku nie powinno być z tym kłopotów.
— Kiedy pierwsze żniwa? No, i pieniądze...
— W pierwszym roku uprawy, po zakończeniu wegetacji, wierzby muszą być ścięte, dzięki czemu lepiej rozkrzewią się w roku następnym, a wtedy plon będzie obfitszy i portfele grubsze. Zbiór można przeprowadzać po 15 listopada do połowy marca.
— I co dalej?
— Ścięte pręty wierzbowe przygotowuje się do sprzedaży w wiązkach, długość „prętów” — w zależności od potrzeb odbiorcy — przeciętnie od 1 do 1,5 metra.
— Żniwa są bardzo pracochłonne, z odbiorem są też podobno kłopoty, koszty transportu obniżają zyski.
— Można zlecić usługę specjalistycznej firmie, nie tylko na założenie plantacji, ale i właśnie na odbiór przez kilkanaście lat surowca! Jest podobno kilka takich firm w Polsce. To bardzo opłacalne rozwiązanie dla właścicieli plantacji, ale pod warunkiem, że na jednym terenie, po sąsiedzku, znajduje się kilku producentów wierzby energetycznej. Wówczas usługa jest stosunkowo tania.
— To prawda. Znam taką firmę. Jej właściciel tak się już wzbogacił na wierzbie energetycznej, że jej propagowanie stało się dla niego już misją społeczną... Zakochał się w wierzbach, pewnie tak jak Leopold Staff.
Dość powiedzieć, że gotów jest za własne pieniądze przyjechać na kilka dni, na własny koszt, do potencjalnych plantatorów i wyłożyć im — jak się to mówi — od „A” do „Zet” wszystko o wierzbie energetycznej, krok po kroku, włącznie z napisaniem wniosków o dofinansowanie całego przedsięwzięcia, jak nie uda się otrzymać dotacji, to gwarantowany jest bardzo nisko oprocentowany (2 proc. ) kredyt.
— Jak długo może pracować „wierzbowa fabryka złotówek?
— Ćwierć wieku, po tym okresie wydajność zaczyna dość szybki spadać i trzeba starą plantację zlikwidować. I dać pieniądze synowi na założenie nowej.
— Zarówno ty Jurku, jak i ja — namawiając naszych rodaków do gospodarczego wykorzystania terenów nad Kamienną — kierujemy się patriotyzmem lokalnym. Ale czy aby nie jesteśmy zbytnimi optymistami i zbyt zapaleni do tego pomysłu i nie „wpuszczamy ich w maliny”?
— W żadnym wypadku, sam zresztą pewnie założyłbyś plantację gdybyś miał trochę mniej wiosen.
— Z pewnością...
— Skąd zatem te obawy? Bierzmy przykład choćby ze wspomnianych już Szwedów.
— Masz rację... Sądzę, że znajdzie się, na początek, 10 odważnych w rejonie Skarżyska i sąsiednich gminach, którzy przeznaczą na wierzbę po 5 hektarów (także na wydzierżawionych polach) i będzie można ruszyć jeszcze tej jesieni! Bo te — mniej więcej 50 ha przeznaczonych na plantacje (nie w jednym kawałku, ale w jednej, czy w kilku sąsiadujących ze sobą gminach) — stanowi warunek przyjazdu eksperta (gratis)!
A na koniec jeszcze, Jurku, zdań kilka o spodziewanych dochodach.
— Koniecznie, to będą — mam nadzieję — koronne argumenty, bo nic do ludzkiej wyobraźni nie przemawia tak jak pieniądze.
— Przytoczę wypowiedź mojego znajomego, zakochanego w wierzbach. Oto jego argumenty: „Za tonę mokrej, ściętej wierzby płacę rolnikowi 100 złotych. Zakładając ostrożny wariant, najmniej korzystny, a więc, że plantacja została założona na piątej klasie ziemi, która daje z hektara przeciętnie 10-12 ton biomasy, ja wypłacę plantatorowi 1000-1200 zł. Z 8 hektarów będzie więc bez mała 8-10 tysięcy złotych. Ale z gleby klasy trzeciej „a” plantator uzyska już 20 tysięcy. Pragnę jeszcze raz podkreślić, że ścięcie, pocięcie na zrębki i transport do odbiorcy, to moje zadanie i mój koszt. Oczywiście, ja do interesu nie dokładam, plantator zarabia jako właściciel (dzierżawca) ziemi i plantacji, ja zaś jako firma usługowa.
Dziś, gdy bez łapówki nie można załatwić żadnej sprawy, gdy co chwilę media informują o aferach, o oszustwach, to rozumiem, że trudno ludziom uwierzyć w to, iż może być inaczej, że można uczciwie pracować i przyzwoicie zarabiać. Nie obiecuję kokosów, przysłowiowych gruszek na wierzbie, ale złotówki tak, obiecuję godziwy zysk, dziś, jutro i pojutrze, bo cena za biomasę jest uzależniona od ceny energii. Gdy energia drożeje, wierzba też”.
Kontakt w sprawie „wierzbowego biznesu”, o którym rozmawiali: Jerzy Krauze i Ryszard Bilski:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
© Ryszard Bilski / TSK24/TEAM
|
taaa, brońcie juszcza
znalazł się jeden odważny który ...
w pełni zgadzam się z przedmówca...
Panie Dyrektorze...DZIĘKUJEMY......
Słuchaj Anonimowy ty na temat pr...