…Dajesz pozytywny snobizm ludziom, którzy szukają wyższych wartości… – tak kiedyś ocenił jej wokalny występ Kuba Wojewódzki w telewizyjnej edycji „Idola”. Inspirowana osobowością Evy Cassidy i Adele odnalazła swój muzyczny styl, który w połączeniu z doskonałym feelingiem i głosem światowej skali przyciąga coraz większą uwagę publiczności zbierając przy tym dobre recenzje krytyków muzycznych.
Jest znana z polskiej edycji „Idola” i „Szansy na Sukces”. Wystąpiła w „Debiutach” na 44 Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2009 r. została laureatką I nagrody w XII Konkursie „Pamiętajmy o Osieckiej”.
Wywiad z
Dominiką Kasprzycką, wyróżnioną tytułem „Nadzieja roku 2010” przez Marzenę Okłę Drewnowicz, posłankę na Sejm RP.
Otrzymałaś niedawno wyróżnienie „Nadzieja roku 2010”. Czy nie masz wrażenia, że „coś” darzyło się za późno? Przynajmniej o parę lat?
- Dla mnie osobiście jest to niesamowicie ważne wyróżnienie. Kiedy mówiłam o tym znajomym każdy reagował tak samo. Był zadowolony. Chociaż nie mieszkam już w Skarżysku, bo kilka lat temu wyjechałam do Warszawy, to nadal jestem tutaj mile wspominana. I nie tylko dla tego, że tu jest mój rodzinny dom. Ludzie pamiętają mnie z telewizyjnego „Idola”. Lubię to miasto. I dla tego to wyróżnienie jest dla mnie ważne. Czuję się nim zaszczycona.
Czy równie takie same emocje towarzyszyły Ci podczas finałowego konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” gdzie zdobyłaś pierwsze miejsce?
- Tak, ale tam był inny rodzaj emocji i uczuć. To był ogólnopolski konkurs i duża rywalizacja. To nie było wyróżnienie za jakąś tam twórczość tylko za konkretny występ. Zdecydowanie to było dla mnie ważne wydarzenie, ponieważ zawsze chciałam wziąć udział w dwóch festiwalach: Osieckiej i piosenki studenckiej. Jeden jest poza mną. Co z drugim? To się okaże.
Finałowy konkurs odbył się w Studiu im A. Osieckiej w radiowej „Trójce”, ale koncert galowy w Teatrze Muzycznym ROMA. Wystąpić na scenie gdzie triumfował wtedy musical „Upiór w operze” było chyba dużym wyróżnieniem dla młodego artysty? Czy ten sukces miał jakiś wpływ na Twoje artystyczne plany?
- Jakieś spektakularne propozycje z tego nie wyniknęły. Ale ja nie podchodzę do tego w ten sposób, że jak idę do jakiegoś programu, czy biorę udział w jakimś konkursie to koniecznie z tego powodu muszą być konkretne propozycje albo nagranie płyty. Dla mnie ważny jest ten jedyny cel: konkurs lub program. A jeśli z tego wynikną jakieś profity? To jest cudownie!
Pamiętasz swój pierwszy występ?
- Tak. Miałam w tedy … chyba pięć lat. Ale taki mój pierwszy, poważniejszy występ … to jak miałam już dziesięć.
A
ktualnie jesteś na I roku Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Za kilka miesięcy kończysz studia w Szkole Muzycznej II Stopnia im. Fryderyka Chopina w Warszawie. A co z pedagogiką? Przecież od niej zaczynałaś naukę na wyższej uczelni?
- Nie, nie! To już jest nie aktualne. Pedagogikę skończyłam nie z racji tego, że ukończyłam te studia, ale ja je po prostu rzuciłam. Uznałam, że to kompletnie nie jest dla mnie ważne. Utwierdziłam się w przekonaniu, że tak naprawdę chcę robić to, co robię. Śpiewać dla ludzi i nauczać śpiewu. Mam kilku swoich uczniów i mam nadzieję, że to się będzie jakoś rozwijało. To sprawia mi niesamowitą radość i satysfakcję.
Na Twój muzyczny styl wpływ maiły takie indywidualności jak: Evy Cassidy, Sarah McLachlan. Teraz fascynuje Cię Adele. Czy był ktoś jeszcze?
- Chyba raczej nie. Ale muszę się przyznać, że Sarah McLachlan i jej cover „Angel” przyniosła mi dużo szczęścia. Wykorzystywałam ją na różnych przeglądach i festiwalach do granic możliwości.
Który z gatunków muzycznych najbardziej Tobie odpowiada?
- Zarówno wspomniana Adele jak i szkoła muzyczna pokazały mi, że nie mogę zamykać się na jakieś konkretne style muzyczne. Kiedyś wydawało mi się, że nie mogę zaśpiewać piosenki Budki Suflera, bo to potrafi tylko Cugowski ze swoim ochrypniętym głosem. A jednak podjęłam się kilku utworów. Teraz wiem, że tak naprawdę nie ma konkretnych utworów i stylów muzycznych, w których bym się nie odnalazła. Wcześniej uważałam, że z moim głosem mogłam zaśpiewać tylko jakąś rzewną balladę. Dzisiaj wiem, że mogę o wiele więcej.
Na ogół śpiewasz liryczne nastrojowe ballady, ale na jednej z płyt rockowego zespołu Red Bridge jest piosenka „Chains of, Love”, którą wykonujesz razem z liderem tego zespołu. Osobiście uważam, że jest to bardzo interesujące wykonanie, tylko skąd ten pomysł?
- Myślę, że zespół od początku miał taki zamysł żeby na ich mocno rockowej płycie znalazło się zupełnie coś innego. Taki bonus dla osób, które lubią słuchać ostrej muzyki. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w tym nagraniu i udzielić głosu w tej piosence. To było ciekawe doświadczenie. Chyba wyszło dobrze?
To może teraz dwa słowa o projekcie Moodlight? Gdzie można Ciebie zobaczyć i posłuchać smooth jazzowych coverów w Twoim wykonaniu?
- Występuję razem z Adamem Sławińskim, artystą Filharmonii Narodowej w Warszawie, który jest kompozytorem i aranżerem w naszym duecie. Najczęściej grywamy w warszawskich klubach, ale zdarzają się też koncerty poza stolicą. Nie dawno mieliśmy okazję zagrać w Bliżynie
.
Oceniając z perspektywy czasu Twoją artystyczną drogę, myślisz, że osobie zdolnej i utalentowanej ciężko jest wejść do show biznesu w naszym kraju?
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo tak naprawdę w nim nie jestem. No, przynajmniej dwoma nogami. Z resztą ja nie mam takiego parcia na show biznes. To mnie nie kręci. Lubię występować, śpiewać dla ludzi, bo to sprawia mi ogromną przyjemność, ale nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno jest to ciężka praca i dużo wyrzeczeń, choć ja tego tak nie odczuwam, bo lubię to, co robię.
C
zy to prawda, że brałaś udział w castingu do polskiej edycji programu X-Factor?
- Tak. Przeszłam przez pierwszy casting, ale na drugim etapie już odpadłam. Wcale nie żałuję, że wzięłam udział w tym programie i że tak szybko to się dla mnie skończyło. To mi dało dużo do myślenia. Teraz wiem, że telewizja i show biznes pojęty w ten sposób to nie jest miejsce dla mnie. Ja szukam swojej drogi.
Twoje plany na przyszłość i czego należałoby Ci życzyć?
- Mam jeszcze milion rzeczy do zrobienia nie tylko w życiu muzycznym. Przede wszystkim chcę ukończyć studia, znaleźć stałą pracę i dużo śpiewać. Mam tak wiele marzeń, że proszę mi życzyć, żeby, chociaż niektóre z nich się spełniły. Tak jak moim rodzicom, którzy wierzyli we mnie i w to, co robię. Przecież bez ich pomocy nic takiego by się nie wydarzyło?
© Rozmawiał:
Maciej Wesołowski
taaa, brońcie juszcza
znalazł się jeden odważny który ...
w pełni zgadzam się z przedmówca...
Panie Dyrektorze...DZIĘKUJEMY......
Słuchaj Anonimowy ty na temat pr...