|
Kto kocha…
Współczesny człowiek nie wyobraża sobie życia bez światła. W wielkich miastach właściwie nigdy nie zapada ciemność. Oświetlone ulice i witryny sklepów, przekrzykujące się kolorowym blaskiem mrugające światełka reklam. Wszystkie te światła przestają być jednak widoczne wraz z nastaniem nowego dnia. Sztuczne światło, nawet najbardziej intensywne, nie jest w stanie zastąpić prawdziwej jasności wschodzącego słońca.
To porównanie można odnieść do każdego z nas. Człowiek potrzebuje do normalnego życia światła i to takiego, które nie zakłamuje rzeczywistości, nie tworzy fałszywych obrazów, ale ukazuje prawdę.
Światło niedzielnej Ewangelii skierowane jest do każdego z nas. Przyjmijmy je jako duchową pomoc przed wakacyjnym wypoczynkiem. Początkowo możemy być zdziwieni Chrystusowym nauczaniem o krzyżu, cierpieniu i o odnalezionym życiu, które trzeba najpierw utracić. To nasze zaskoczenie dopełnia przedziwne zdanie; ”Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”(Mt 10,37). Można wzruszyć ramionami, pokręcić głową i dalej pakować wakacyjny plecak nie przejmując się zbytnio tym, co niezrozumiałe...można inaczej, po prostu skierować twarz w stronę Chrystusa i poprosić o wyjaśnienie.
Jezusowe światło może trochę nas drażnić, ale jest potrzebne, aby wreszcie uporządkować nasze życie. Nikt nie sprząta po ciemku! Potrzebujemy prawdziwego światła, aby normalnie żyć. Tym upragnionym Światłem jest Chrystus. To właśnie On rozjaśnia mroki duszy, umacnia w drodze i nadaje sens ludzkiemu życiu, wskazując cel wędrówki.
Może właśnie dlatego zatrzymał nas na chwilę, abyśmy nie traktowali wakacji jako ucieczki od wszystkich problemów i wielkiego udawania, że wszystko jest w porządku. To przecież teraz jest najlepszy czas, abyśmy poczuli prawdziwą radość z odnalezienia właściwych relacji do Boga i ludzi. Dramatem tego świata, a więc i naszym osobistym, pozostaje skłonność do zła, podatność na różne zbłądzenia, mniej lub bardziej świadome odchodzenie od Boga.
Zawsze będzie się to wiązać z niszczeniem tego, co dobre, piękne i prawdziwe. Tak jak wielki i wspaniały potrafi być człowiek, tak samo zdolny jest do destrukcji a nawet do samozagłady. Tym bardziej potrzeba nam pomocy i wewnętrznego światła. Ciemności smutku, lęku a nawet skrajnej rozpaczy są dziś udziałem wielu ludzi. Zmysł wiary nakazuje nam w tej walce ze złem szukać ratunku i niezawodnej nadziei w łączności z Maryją. Ona też doświadczała potęgi zła. Wolna od grzechu, była podobna do kropli światła zanurzonej w oceanie ciemności. Łaska wiary jest bezcennym darem dla nas samych i dla bliźnich, za których jesteśmy odpowiedzialni. Niech na czas wakacji, uprasza ją dla nas Ta, co w Ostrej świeci Bramie.
ks. Rafał Kopacz
|
taaa, brońcie juszcza
znalazł się jeden odważny który ...
w pełni zgadzam się z przedmówca...
Panie Dyrektorze...DZIĘKUJEMY......
Słuchaj Anonimowy ty na temat pr...