|
Niech nam się ukaże Chrystus spraw codziennych, Chrystus zwyczajności, Chrystus pracy i Chrystus odpoczynku po pracy. Taki obraz Jezusa daje nam dziś Ewangelia. Jezus wśród ludzi zmęczonych, przeżywających małe sukcesy i Jezus udający się z nimi na chwile urlopu, ale też Jezus znowu otoczony rzeszą ludzi, w wielkim tłumie, który szuka u Niego pomocy
i ciśnie się wokół Niego. Weźmy do rąk ten jakby medal, na którym na jednej stronie znajduje się obraz Chry¬stusa błogosławiącego nam na radość i odpoczynek, a na drugiej Jezus utrudzony w rzeszy umęczonych ludzi.
Obraz wakacji z Bogiem, to obraz ludzi zmęczonych w warunkach sprzyjających odprężeniu - i Bóg wśród nich. Pozornie sami, trochę na luzie, ale zawsze na takim luzie, że jest w tym wszystkim, w odprężeniu, radości i zabawie miejsce dla Boga.
To miejsce dla Boga na urlopie rozumiemy w podwójnym sensie. Najpierw zachowujemy miejsce dla Boga w tym znaczeniu, że nic nie czynimy takiego, co byłoby sprzeczne z Jego wolą.
Na wakacjach i urlopach naszych jest obecny i owszem bardzo mocno utwierdzony krzyż i tablice z dziesięciorgiem przykazań Bożych. Bez Boga, poza Nim, człowiek nie może rozwijać się duchowo. Nie wzrasta, nie staje się człowiekiem na wzór Boga. Odpoczynek z wykluczeniem Boga, z grzechem śmiertelnym, nie zasługuje na miano prawdziwego odpoczynku.
Miejsce dla Boga w czasie urlopów i rozrywek wakacyjnych rozumiemy też w sensie pozytywnym. Nie wyobrażamy sobie, żeby Jezus jechał do Tyberiady na odpoczynek nie udzielając się swoim uczniom. Jezus był wtedy aktywny. Z Jego osobowości buchało ciepłem miłości. Promieniował miłością i oddziaływał na nich. I w naszym odpoczynku, radowaniu się światem, słońcem, wodą, górami, lasami, owocami drzew, Jezus powinien mieć miejsce aktywne. On przecież chce oddziaływać na nas, mówić do nas, podnosić nas na duchu, dodawać nam odwagi do życia. Wakacje z Bogiem to wakacje z częstą Eucharystią, z modlitwą, z pieśnią na chwałę Bożą, którą zwykle bardziej się odczu¬wa niż w zabieganiu dnia powszedniego. Efektem tak przeżywanych urlopów jest wewnętrzna radość, która wpływa zarówno na wypoczy¬wającego jak i na najbliższe otoczenie. „Święty to jest taki, przez któ¬rego świeci słońce" - powiedział mały chłopiec, bo był w kościele
i patrzył na piękny witraż św. Kazimierza, na który padało słońce. Im więcej Boga w naszej zabawie
i rozrywkach, tym więcej prawdziwej radości i szczęścia. Obecnie w Brazylii w wielkich miastach, dusz¬pasterze urządzają tak zwane „chrystoteki". Są to dyskoteki, ale tak bardzo przeniknięte muzyką religijną, że uczestnicy potrafią całe noce się bawić nie tylko bez alkoholu, narkotyków i seksu, ale przy pieśni i modlitwie Alleluja i autentycznym entuzjazmie religijnym.
ks. Jerzy Karbownik
|
taaa, brońcie juszcza
znalazł się jeden odważny który ...
w pełni zgadzam się z przedmówca...
Panie Dyrektorze...DZIĘKUJEMY......
Słuchaj Anonimowy ty na temat pr...