|
Skarb wiary na nowo przeżywanej
Posłuchajmy świadectwa pewnego mężczyzny (lat 28) z ankiety pt. „Kim jest dla mnie Jezus Chrystus", ogłoszonej w „Tygodniku Powszechnym" na jesieni 1972 r.:
Z domu rodzinnego wyniosłem dość gruntowne podstawy wiary... Jestem rodzicom ogromnie wdzięczny za ten skarb wiary, który mi przekazali...
Po zdaniu matury wyemigrowałem z domu, by kontynuować naukę w innym mieście i w innym środowisku... Już po kilkutygodniowym pobycie w nowych warunkach stwierdziłem, że nowe środowisko jest całkowicie obojętne na sprawy Chrystusa, a nawet jest do Niego wrogo ustosunkowane. Był dla nich niemodny, a Jego wyznawcy uważani byli za element szczątkowy... Przy wszelkich dyskusjach starałem się Go bronić... Praktyki religijne wykonywałem, lecz już w pewnej konspiracji. Nie chciałem, aby mnie widywano w kościele. Był to już wpływ środowiska, z którym się nie zgadzałem, ale z którym zacząłem się liczyć i które zaczęło na mnie w coraz większym stopniu oddziaływać. I stało się. Nadszedł dzień, że przegrałem. Wystarczył moment dekoncentracji. Przez moment przemknęła myśl przez głowę, że środowisko to mnie nie zaakceptuje.
Nastąpił okres, w którym często wracałem do tego momentu, momentu zdrady... W okresie tych pięciu lat oczywiście byłem nadal katolikiem praktykującym, ale ciągle odczuwałem, że coś jest nie w porządku...
Nadszedł jednak moment przełomu. Zachorował brat... Modliłem się o jego powrót do zdrowia...
Brat zmarł. Ja natomiast odrodziłem się. Zdecydowałem, że jak wyrzekłem się Chrystusa, tak też wyznam wiarę w Niego... Wiem, że człowiek przez cierpienie poprawia swój kierunek, orientuje go z powrotem ku Chrystusowi...
Wyznałem moją wiarę w Chrystusa. Różnie komentowano moje wystąpienia. Ale to już mnie nic nie obchodziło. Byłem znów sobą. Zaufałem Mu bezgranicznie. Po roku czasu otrzymałem stanowisko, o które się już dawniej ubiegałem, a którego jakoś wtedy nie mogłem otrzymać. Uwierzyłem w pełni, że Chrystus wszystko może... Na Nim należy opierać wszystkie poczynania życiowe. Świadectwo to mówi samo za siebie. Wiara tradycyjna przeszła swoją próbę, wzmocniła się. Człowiek ten odnalazł znów sens życia, odnalazł skarb. Jest to wielki dar. Nie każdy przecież go ceni. Nie każdy cieszy się z jego odnalezienia.
Ma rację św. Paweł: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra"
(II czytanie). Czasem, a może często, współdziała przez cierpienie oczyszczające.
ks. Jerzy Karbownik
|
taaa, brońcie juszcza
znalazł się jeden odważny który ...
w pełni zgadzam się z przedmówca...
Panie Dyrektorze...DZIĘKUJEMY......
Słuchaj Anonimowy ty na temat pr...