Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

Historia wielkiego pieca na Rejowie

Jan Kowalik ze Skarżyska – Kamiennej, jest pasjonatem historii naszego miasta. Kataloguje on wiele zdjęć, świadczących o poszczególnych etapach jego rozwoju, a także o jego burzliwych dziejach. Jego największą pasją jest historia wielkiego pieca, usytuowanego w dzielnicy Skarżyska Rejowie.
Według zapisków pana Jana, Rejów, należał niegdyś do Wacława Reya, który w całej okolicy uchodził za wielkiego hulakę. Z czasem jednak, oddał on swoje dobra klasztorowi cystersów w Wąchocku. Opat wąchockich braci zakonnych, Jerzy Lipski nie potrafił należycie zarządzać przejętymi majętnościami, toteż postanowił on je oddać w 1635 roku hetmanowi krakowskiemu.

- Wiedzieć należy, że hetmanem tym, był Bożydar Szelągowski, któremu niespecjalnie zależało na otrzymanych włościach. Dopiero wnuk Bożydara, Elizeusz Szelągowski w roku 1730, kiedy to jeszcze Polacy cieszyli się ze swojej niepodległości, uruchomił na skarżyskim Rejowie pierwszą dymarkę, która miała służyć do wytopu stali, potrzebnej do wykuwania broni białej – dodaje pan Kowalik.

- Dymarka ta, służyła wiernie potrzebującym broni białej Polakom przez pięćdziesiąt lat, czyli aż do śmierci Bożydara Szelągowskiego. Ten zmarły nagłą śmiercią człowiek, nie sporządził żadnego aktu darowizny rejowskich dóbr, toteż po wielu latach, na drodze licytacji sądowej, Rejów stał się własnością Adama i Marcjanny Pogorzelskich. Istniejąca tam dymarka, nie interesowała swoich nowych nabywców. Tak więc wkrótce, została ona wydzierżawiona braciom Wincentemu i Józefowi Michalskim, którzy używając starej, pobudowali obok wielki piec hutniczy- wtrąca Jan.

Teren wielkiego pieca, był doskonale zagospodarowany, na nim był również wzniesiony wał koła wodnego dający napęd dźwigarce piecowej. Rudę do wytopu sprowadzano z kopalni Anna, Paweł i Elżbieta, z małych miasteczek leżących wokół Sosnowca i Katowic. Rzekę Kamienną, nad którą usytuowany był Wielki Piec, zamknięto specjalną groblą.

-Pamiętać należy, iż rzeka Kamienna niejednokrotnie wyrządzała temu zakładowi hutniczemu, niepowetowane szkody, które były uwarunkowane jej licznymi wylewami. Podkreślając znaczenie wielkiego pieca, postanowiono go zrekonstruować. A nowy projekt, wykonał Stanisław Staszic, wielki filozof, ksiądz i reformator polski – dodaje Jan Kowalik. W roku 1830, kiedy to ludność Polski zniewolonej jarzmem trzech zaborów, stanęła do wielkiego zrywu narodowo- wyzwoleńczego, namiestnicy carscy postanowili zniszczyć wielki piec.

- Rosjanie nieprawnie sprzedali go Bankowi, który to postanowił rozebrać go doszczętnie. Jednakże w banku tym pracowali także gorący patrioci, którzy za oszczędności bankowe, wybudowali nowy wielki piec, który został uruchomiony w roku 1833. Był on wykonany według projektu Fryderyka Lampego. Wykonawcą robót, był inżynier Karol Knake oraz Jacek Lipski. Piec ten, był uruchamiany kołem wodnym o średnicy 7,2 m, i sile 12 KM – dopowiada rozmówca.

.- Po drugiej wojnie światowej, wielki piec już nie istniał ze względu na ogromne jego zniszczenia. Dziś możemy oglądać tylko jego ruiny, które świadczą, że był on prawdziwym majstersztykiem ówczesnej inżynierii technicznej.



 


 


 


 


 


 


 


© Ewa Michałowska-Walkiewicz/ TSK24/Team

 

Ostatnie komentarze

  • mieszkanie+ powiedział(a) Więcej
    ja dobiegam 50 i byłem szybszy niż nie jeden młodzik 6 godzin temu
  • mieszkanie + powiedział(a) Więcej
    widać jak się lepszy sort bawi !! społeczeństwo was znienawidzi !! 6 godzin temu
  • darek powiedział(a) Więcej
    tak bawi się starostwo . 7 godzin temu