Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.

Kontakt z redakcją: tel. 795 913 666 redakcja@tsk24.pl

Kurort pachnący komercją

Nie ma tu ani jednego zabytku starożytnego świata. Jest za to cała masa hoteli, restauracji, kafejek, bazarów, szisza-barów….. Sharm el Sheikh to młody, bo zaledwie 30-letni kurort zbudowany wyłącznie dla obsługi ruchu turystycznego. Początek jego gwałtownego rozwoju to rok 1982, gdy do Izraela powróclili żydowscy osadnicy, mieszkający tu podczas izraelskiej okupacji wojskowej i osadnictwa na Synaju. Egipcjanie, którzy tu pracują, nie posiadają w Sharm swoich mieszkań a jedynie je wynajmują, podczas gdy ich rodziny pozostają daleko od tego miejsca. Ceny nieruchomości są tak wysokie, że na ich zakup stać przede wszystkim obcokrajowców i bardzo bogatych Arabów. To tutaj swoją prywatną rezydencję posiada obalony niedawno prezydent Egiptu, Hosni Moubarak. W Sharm el Sheikh zostało zbudowane specjalne centrum konferencyjne, w którym od 1999 roku miało miejsce wiele spotkań światowych przywódców. Jedno z nich odbywało się 18 stycznia 2011 roku. Gdy prezydent Moubarak udawał się na nie w jednej z tych ekskluzywnych limuzyn, nie podejrzewał zapewne, że zaledwie tydzień później na kairskim placu Tahrir rozpocznie się olbrzymia demonstracja, mająca na celu usunięcie go z urzędu prezydenta.




Po ustąpieniu z urzędu Moubarak opuścił Kair i udał się do swojej rezydencji w Sharm, a potem był leczony w tym szpitalu.


Obecność obalonego prezydenta na terenie kurortu spowodowała znaczny spadek liczby turystów, co jeszcze bardziej spotęgowało straty w egipskiej turystyce wywołane rewolucją.
To zdjęcie zrobiłam 3 lutego 2011 roku, czyli w trakcie trwania protestów, w jednym z hoteli w Dahab. Pracownicy byli przeciwni obaleniu Moubaraka, ponieważ obawiali się utraty pracy w wyniku spadku liczby turystów przybywających do Egiptu. W tym roku, przebywając w Sharm, poczułam że niestety ich obawy byly uzasadnione. Ludzie są źli, ponieważ tracą pracę i nie mają środków na utrzymanie. Wydarzenia w Kairze czy zamieszki na stadionie w Port Saidzie byłyby nie do pomyślenia za Moubaraka. To za jego panowania turystyka w Egipcie rozkwitła. Źle pojęta wolność przeradza się w anarchię, na zasadzie psa spuszczonego z łańcucha, któremu nagle wszystko wolno.


Wg Polaków pracujących w Sharm, poziom bezpieczeństwa został drastycznie zmniejszony. Najbardziej widoczną oznaką są opuszczone posterunki Policji Turystycznej, która miała za zadanie czuwać nad bezpieczeństwem zagranicznych turystów. Uzbrojonych mundurowych można spotkać jedynie w okolicach ekskluzywnych centrów handlowych i bazarów. Coraz częściej dochodzi też do kradzieży, np. jeden z rezydentów polskiego biura podróży stracił 2500$.


Dopuki sytuacja społeczna i polityczna Egiptu nie zostanie unormowana, należy zachowywać wszelką ostrożność podczas pobytu w tym kraju, który przyciąga jak magnes ze względu na swoje liczne walory, jak starożytne zabytki, ciekawą kulturę, cudowne życie podwodne Morza Czerwonego i praktycznie zawsze pewną pogodę. Zapraszam zatem na krótką podróż po Sharm el Sheikh, a tych którzy tam byli- do wspomnień.


Kanal Sueski oraz podwodny park narodowy Ras Mohamed widoczne z okien samolotu.


Najbardziej reprezentacyjna dzielnica Sharm to Naama, nazwana tak od zatoki Morza Czerwonego, nad którą leży- Naama Bay. Luksusowe hotele, liczne obiekty gastronomiczne i pasaże handlowe przyciągają tu rzesze wymagających turystów.


Po tragicznych atakach rekinów na turystów przebywających w Sharm, mających miejsce w grudniu 2010 roku, wprowadzono obowiązek budowy wież obserwacyjnych i prowadzenia nadzoru nad kąpiącymi się turystami. Takie wieżyczki stanęły na plażach kurortu w odległości co 100 m.


Alf Leila Wa Leila Fantasia, Il Mercato, Soho, Old Market..... Markowe sklepy z ustalonymi, dość wysokimi cenami lub bazary z przyprawami, herbatą, alabastrem i najróżniejszymi pamiątkami, gdzie należy dość ostro się targować, zbijając cenę najmniej o połowę. "Choć, popacz, ja mam dobra cena", "taniej niż w Biedronce", "tanio że mucha nie siada", "herbatka u Tadka", "u mnie najlepsia cena".... takie zachęty słychać aż do znudzenia. Oczywiście pominęłam te niecenzuralne.


A oto dwa obrazki, które szczególnie skłaniają do reflekcji, ponieważ dotyczą sytuacji kobiet w krajach muzułmańskich. Na pierwszym widzimy rodzinę. Męża, który wyglądem nie różni się wiele od przeciętnego, europejskiego mężczyzny. Obok siedzi jego żona, kobieta której jedynym odsłoniętym fragmentem ciała jest malutki obszar wokół oczu. Obok kobiety beztrosko tańczy ok. 10-letnia córka tej pary. Jeszcze zbyt młoda, by zastanowić się nad swym przyszłym losem, ale wystarczy popatrzeć na matkę, by wiedzieć, co czeka tą dziewczynkę.


Obrazek drugi to Beduinka, siedząca na ziemi przy chodniku prowadzącym do centrum handlowego Il Mercato. Ma na imię Salma, a jej synek to Salim. Kobieta siedziała tam codziennie, sprzedając biżuterię. Pewnego dnia jej syn wyglądał na bardzo chorego, leżał owinięty kocem w matczynych objęciach. Był tak słaby, że nie miał siły podnieść głowy, bardzo płakał, prawdopodobnie miał gorączkę. Taki widok sprawił, że do głowy cisnęły się pytania- co powoduje, że ta kobieta siedzi codziennie na ziemi i usiłuje zarobić na życie, skoro Muzułmanki nie pracują lecz zajmują się domem ? Jak wielka musi być jej determinacja i jak ciężka sytuacja życiowa, że nawet choroba syna nie była wystarczającym argumentem do pozostania w domu ? Które europejskie dziecko chciałoby spędzać w ten sposób dzieciństwo, ślęcząć godzinami przy matce i wdychając spaliny z pobliskiej drogi ?.....  Poprosiłam Salmę o zgodę na wykonanie jej zdjęcia dopiero przy czwartej wizycie na jej bazarku, obdarowując wcześniej jej synka owocami.


Meczet Al Musterfa to najpiękniejszy i największy meczet w Sharm el Sheikh, obowiązkowy punkt wszelkich wycieczek typu City Tour. Oczywiście niewierni nie mogą wejść do środka.


 

W bliskim sąsiedztwie meczetu znajduje się przepiękny kościół koptyjski, zbudowany w 2008 roku. Zwiedzanie było możliwe w stosownym ubraniu, turystki które miały odsłonięte nogi czy ramiona, otrzymywały specjalne płaszcze.


 

Maya Bay to jedna z czterech zatok kurortu Sharm el Sheikh, jest położona najbardziej na południu i w najmniejszym stopniu otoczona jest hotelami.


 

Korzystając z odpływu, powędrowałam brzegiem tej zatoki zdłóż pięknych skał i natknęłam się na takie oto, ciekawe znalezisko. Wg informacji uzyskanych od Pana Andrzeja Staśkowiaka, są to odlewy trylobitów, które na terenie Polski są spotykane w wapieniach dewońskich, np na terenie rezerwatu Barcza pod Kielcami.

Bezpośrednio przy zatoce Maya Bay znajduje się wzniesienie Ras Um El Sid. To najbardziej spokojna część kurortu, oddalona od jego centrum. Znajduje się tu kilka hoteli zbudowanych na wysokim klifie, z którego do plaży schodzi się stromymi schodami. Ich ilość daje się we znaki szczególnie w drodze powrotnej.


 

Na wschód od Sharm el Sheikh, na Morzu Czerwonym położona jest wyspa Tiran, która leży naprzeciw Cieśniny Tirańskiej oddzielającej Morze Czerwone od zatoki Akabańskiej. Wyspa stanowi strategiczny punkt dla krajów regionu, kuratelę nad nią sprawują siły militarne, więc wstęp jest zabroniony, jednakże wokół wyspy występują liczne rafy koralowe oraz piękne turkusowe wody morza czerwonego, które przyciągają turystów oraz miłośników nurkowania. Jedną zatrakcji jest wrak frachtowca Louilla, który osiadł na mieliźnie rafy koralowej Gordon Reef  29 września 1981 roku.


 

Co mnie zachwyciło ?
Otóż zafascynowały mnie ręcznie malowane obrazy dość dużych rozmiarów, które powstawały wprost na ulicy w ciągu zaledwie kilku godzin. Cena dla turysty- 100$.


 

Co mnie zaszokowało?
Martwy żółw morski, który stanowił "ozdobę' sklepu z herbatami i przyprawami. Właściciel sklepu twierdził, że zwierzę zostało znalezione już martwe, ale nie brzmiało to przekonująco.


 

Na koniec, tradycyjnie, kilka podwodnych ujęć, wykonanych na rafie przy wzniesieniu Ras Um El Sid, która jest częścią podwodnego parku narodowego Ras Mohamed.



Tekst i zdjęcia - Olistka.
Z gościnnym udziałem - Joanna Redesiuk, Warszawa.

P.S.

Jedna z moich fotografii, publikowanych w TSK24 w artykule "Tryptyk egipski. Część III. Podwodny świat Morza Czerwonego" z dnia 12 lutego 2010 roku, zdobyła nagrodę specjalną za najlepsze zdjęcie podwodne w konkursie WWF "Pamiątka która nie krzywdzi". Konkurs był częścią akcji skierowanej do polskich turystów, która miała na celu zwiększenie świadomości problemu międzynarodowego handlu żywymi okazami i przedmiotami z nich wykonanymi. Ambasadorem Honorowym akcji była Pani Beata Pawlikowska.


  











Ostatnie komentarze

  • Kazik powiedział(a) Więcej
    Czy pani poseł Drewnowicz ma coś do powiedzenia w tej sprawie. 13 godzin temu
  • anastazja l. powiedział(a) Więcej
    Lepsze to niż żarcie tych obleśnych kebabów od których na wymioty zbiera. Bezowi po jajach się drapią i robią... 1 dzień temu
  • barbara powiedział(a) Więcej
    KOLEJNE SUPER MARKETY CO ONI SZALEJU NAJEDLI SIE CZY MIRABELEK; SZOK PO CO TYLE TEGO TANIEGO JEDZENIA. A KIEDY... 1 dzień temu